Rynek monet w USA jest wyjątkowy pod wieloma względami, najważniejszym jest jednak moim zdaniem jego ciągłość. Nieprzerwanie od początku istnienia Stanów Zjednoczonych, ich doskonale zaprojektowany system finansowy sprawił, że dollar funkcjonuje już bardzo długo – akt prawny wprowadzający dollara datuje się na 1792 rok. Jest to bardzo korzystna sytuacja dla kogoś zainteresowanego monetami, ponieważ ma do wyboru wiele nominałów i typów monet, cały czas wewnatrz jednej, dalej funkcjonującej koncepcji waluty.

Jakie nominały mają monety z USA?

Amerykański dollar posiada kilka nominałów, z tego najpopularniejsze i cały czas znajdujące się w obiegu to 1 cent, 5 centów (nickel), 10 centów (dime), 25 centów (quarter), 50 centów (half dollar) i 1 dollar. W historii, wystąpiły również monety półcentowe, dwucentowe, trzycentowe, dwudziestocentowe oraz bulionowe monety o nominale większym niż jeden dollar.

Jest to prawdziwy raj dla numizmatyków, którzy są w stanie znaleźć dla siebie niszę pośród wielu nominałów i typów, które występowały i zmieniały się razem z historią amerykańskiego dollara. Co ciekawe, cały czas zdarza się znaleźć stare monety wprost w obiegu – jeśli ma się wystarczająco dużo szczęścia, można dostać stuletnią monetę pośród reszty wydanej w sklepie.. W historii amerykańskich monet mamy szeroki wachlarz monet wybitych z różnych stopów miedzi, srebra, niklu, złota i platyny.

Rynek monet w USA jest na tyle dojrzały, że mądrą rzeczą jest znaleźć swoją małą niszę i kształcić się już w wybranej specjalności. Przykładowe nisze to bardzo popularny Morgan Dollar, ze swoją własną niszą: VAM (Van Allen – Mallis, od nazwisk badaczy: srebrne monety dolarowe klasyfikowane dzięki rozpoznaniu stempla, którym wybijano poszczególne serie), srebrne amerykańskie monety obiegowe,  które produkowano do 1964 roku (lub do 1970 dla ścisłości), jednocentówki z Abrahamem Lincolnem, platynowe monety bulionowe, srebrne monety bulionowe, duże jednocentówki, monety według designu, itd.

Bardzo ważnym faktem dla rozwoju rynku było popularyzowanie usługi gradingu, czyli potwierdzenie autentyczności oraz klasyfikacja stanu zachowania monety. Polecam kupno monet ocenionych przez najważniejsze firmy gradingowe: PNG, PCGS, ANACS.

Amerykańskie miedziane jednocentówki

W sytuacji ekonomicznej, gdzie ‘tangibles’ znajdują się w środku sekularnego trendu wzrostowego, wszystko to, co jest namacalne, ma zwykle z tego względu dodatkową wartość. Ciekawym przykładem takiej wartości jest amerykańska jednocentówka. Jej historia sięga dziewiętnastego wieku, kiedy bito małe, miedziane monety z indianinem i na pewno można było kupić coś za jedną taką monetę. W 1909 roku na monecie pojawił się Abraham Lincoln oraz kłosy (wheat ears, “wheat”) i taki wygląd monety zachował się przez następne 50 lat. W 1959 roku zmieniono kłosy na budynek Memorial i taki wygląd monety zachował się przez kolejne 50 lat, kiedy to w 2009 roku na monecie pojawiła się tarcza z motywem flagi USA. W roku 1982 nastąpiła poważna zmiana – zmieniono surowiec monety z miedzi na cynk pokryty miedzią – od tamtej pory monety ważą 2.5 grama i jest to czynnik, który pozwala również najprościej odróżnić monety miedziane od niemiedzianych.

rolki jednocentówek
Rolki z monetami 1 cent USA to 50 monet, wartych w sumie pół dollara.

Interesują nas więc monety wybite w latach 1909 -1982, ponadto niektóre monety wybite w ostatnim roku są już lżejsze, więc w tym przypadku trzeba zrobić dodatkową selekcję. Miedziana jednocentówka waży 3.1 gram, czyli dokładnie 1/10 uncji. Sprawia to, że łatwo jest ją określić zarówno w amerykańskim, jak i w europejskim systemie miar. Składa się w 95% z miedzi, i właśnie ten fakt czyni tę niepozorną monetę wyjątkową, ponieważ na surowcowej fali hossy popłynął również ten metal. Aktualnie wartość tego surowca przekracza trzykrotnie ‘face value’ monety, więc każda jednocentówka (wybita przed rokiem 1982) niesie ze sobą dodatkowe dwa centy wartości.

W jaki sposób zdobyć  miedziane jednocentówki? Najłatwiej dostać je w reszcie, płacąc gotówką w sklepie, wymaga to jednak przeszukiwania trzymanych w garści monet, co lepiej zostawić na wieczór, zbierając wszystkie “reszty” do słoja. Często można znaleźć je również na ulicy, ponieważ wartość tej monety jest już tak niewielka, że amerykanom często nie chce się po nią schylać (szukaj głównie przy parkometrach). Monety jednocentowe sprzed 1959 roku rzadko już występują w obiegu, ponieważ kolekcjonerzy wierzą w ich wzrastającą wartość numizmatyczną i zaczęli zachowywać je już wiele lat temu. Łatwiej jest trafić na monety z Memorial na awersie, szczególnie na te z lat 70′ i 80′. Niezawodnym sposobem jest pójście do lokalnego banku i wymiana papierowej gotówki na pudełko jednocentówek (najczęściej pudełko zawiera 2500 monet), wtedy możemy liczyć na 150-250 miedzianych monet. Z tego ok. 3-8 będą stanowiły “wheat” cents. Oczywistym minusem jest żmudne przeszukiwanie monet po dacie, co – przynajmniej na początku – zajmie kilka godzin per pudło.

Byłby to bardzo dobry pomysł na biznes i wykorzystanie łatwo dostępnej wartości, gdyby nie fakt, że natychmiastowe przetopienie monet, żeby odzyskać surowiec jest prawnie zabronione, tak samo jak eksport (np. do Chin, które amerykańskie regulacje chętnie by zignorowały), wg USMint – tutaj znajduje się oświadczenie Mennicy USA. Pozostaje jedynie zbieranie monet do pudełek na lepsze czasy, pamiętając o ich opisaniu “nie zanoś pudełka do banku, copper inside”. Przypadek miedzianej jednocentówki jest potwierdzeniem działania zarówno prawa Kopernika – Greshama, jak i tego, że w Ameryce pieniądze leżą na ulicy.

Dodatkowym bonusem są jednocentówki z Kanady, które też można znaleźć w USA. Ciekawostką jest to, że Kanadyjczycy przestali używać miedzi do tych monet dopiero w 1996 roku. Niestety ilość tych monet jest zdecydowanie mniejsza niż amerykańskich.

Teraz trochę liczb: patrząc na statystyki mennicy widać, że wybito (dla uproszczenia – w latach 1959-1981, czyli te lata, które najczęściej będą się pojawiały) 139 753 660 881 sztuk miedzianych monet jednocentowych. Ważą one 433 236 348,7 kg metalu, z czego 411 574 531,3 kg to czysta miedź (95% stopu). Przy cenie miedzi $7,29 za kilogram, miedź we wszystkich jednocentówkach z danych lat jest warta prawie dokładnie 3 miliardy dolarów. Czy starczy dla wszystkich?

moneta jednocentowa
Miedziana jednocentówka USA z 1979 roku, mennica Denver

Nickel, czyli moneta 5 centów USA

Nickel, czyli moneta pięciocentowa, jest jedną z popularniejszych amerykańskich monet w obiegu. Pomimo tego, że jej wartość wskutek inflacji spadła do takiego poziomu, że trzeba wyciągnąć całą rolkę ($2), nawet żeby kupić coś w sklepie za dolara, Amerykanie dalej uważają, że warto się po nią schylić, jak rozsypią im się monety przy parkometrze.

Moneta pięciocentowa jest wybita w stopie niklu (25%) oraz miedzi (75%); z krótką przerwą na lata II Wojny Światowej (1942-45), kiedy skład monety 5 centowej wyglądał następująco: 56% miedź, 35% srebro, 9% mangan. Wracając do aktualnego składu, moneta nie waży niestety wystarczająco dużo, żeby zawartość surowca tworzyła znaczną wartość – według cen z czerwca 2012, nikiel w monecie jest warty ok. 2 centów, miedź 2.7 centów, co składa się razem na minimalnie mniejszą wartość metalu niż face value monety.

wczesna data, ale bardzo popularny egzemplarz Jefferson Nickel

Dodatkowy krótki rzut oka na metal – głównym producentem niklu na świcie jest Rosja (60%, kontrola akcji spółek wydobywczych w dodatkowych 20% rynku). Mimo to, monety pięciocentowe tworzą amerykańską rezerwę tego metalu, którą pod pozorem patriotycznego obowiązku będzie można zebrać w krótkim czasie.

Patrząc na design, od 1938 roku na tej monecie pojawia się Thomas Jefferson, wcześniej był to “buffalo nickel” z głową indianina. Po drodze, szczególnie w ostatnich latach było parę zmian w wyglądzie monety, bez większych implikacji jeśli chodzi o wartość kolekcjonerską.

Podczas drugiej wojny światowej, z uwagi na wysokie zapotrzebowanie przemysłu zbrojeniowego na nikiel, tymczasowo zmieniono skład monety, zastępując nikiel stopem srebra (35%). Do teraz można jeszcze spotkać czasem w obiegu srebrną pięciocentówkę – jest aktualnie warta 35-40 razy face value. Można ją odróżnić po tym, że nad Monticello widnieje na niej duży znak mennicy: litera P, D lub S.

Numizmatycy będą zainteresowani wszystkimi monetami pięciocentowymi z Jeffersonem, które zostały wybite przed 1957 rokiem (uwaga na srebrne monety!). Trochę większą wartość mają pięciocentówki z bizonem, jednak te monety mają jedną wadę – z uwagi na to, że rok wybicia był najwyższym punktem na monecie, ta część najszybciej się ścierała, powodując później brak możliwości identyfikacji monety. Istnieje wielka ilość “dateless buffalo nickels”, które skupowane są za kilkadziesiąt centów w dużych ilościach, często przez numizmatyków, którzy różnymi sposobami próbują odczytać datę. Jednym z takich sposobów jest wypalanie kwasem punktów w miejscu, gdzie była data, co pozwala tymczasowo na jej odczytanie. Starsze “V-nickels” są już niespotykane w obiegu i nie są popularnym obiektem kolekcjonerskim.

Krótko podsumowując, kolekcjonowanie lub po prostu selekcjonowanie starszych lub wybranych dat z obiegu jest bardzo łatwym sposobem na budowę pozycji w fizycznym niklu. Kilogram takich monet – 200 ważących 5 gram nickli (czyli 5 bankowych rolek), będzie zawierał 250g niklu, który kosztuje ok $17 za kilogram. Żeby posiadać 1kg niklu, kupujemy w banku 20 bankowych rolek, ważących razem 4 kilogramy, za które płacimy $40 dolarów. Posiadamy wtedy 1kg niklu i 3 kilogramy miedzi, płacąc face value zbliżone do wartości metali. Jednym z większych inwestorów, którzy zdecydowali się na zbudowanie pozycji w niklu za pomocą tych niewielkich monet jest Kyle Bass.

Amerykańskie półdolarówki, czyli monety 50 centów

Amerykańskie monety półdolarowe nigdy nie były zbyt popularne jako medium wymiany. Ustępowały banknotom dolarowym w wadze: 10 dolarów w półdolarówkach waży już sporo i wypycha kieszeń, a monetom 25-centowym w zastosowaniu – większość maszyn vendingowych, publicznych pralek i parkomentrów przyjmuje quarter jako najwyższy nominał. Z drugiej strony monety półdolarowe znalazły swoje zastosowanie w kasynach, jako idealne żetony do automatów lub do klimatycznej gry w pokera.

Podstawowe parametry srebrnej półdolarówki nie zmieniały się przez wiele lat. Moneta wybita ze stopu srebra (90% srebro, 10% miedź), waży 12.5 g, ma średnicę 30.6 mm i grubość 1.8 mm. Rant ząbkowany (160), zawiera 0.36 uncji trojańskiej srebra.

Pierwsze monety półdolarowe zostały wybite pod koniec XVIII wieku, zaraz po proklamowaniu konstytucji USA. Przez cały XIX w. mieliśmy kilka designów (Capped Bust, Drapped Bust), najbardziej trwałym był jednak “Liberty seated”. Następnie bardzo charakterystyczny, prawie romański “Barber” – od nazwiska designera.

Nowoczesna historia monet półdolarowych zaczyna się monetą “Liberty Walking”, nazywaną monetą o jednym z najpiękniejszych designów wśród monet USA. Potwierdza to ponowne wykorzystanie tego projektu do współczesnych, amerykańskich, bulionowych srebrnych jednodolarówek. Moneta waży 12,5 grama i jest wybita w 90% srebrze. Chronologicznie, kolejnym designem jest “Franklin”, z dzwonem na rewersie. Skład oraz waga monety się nie zmieniło, jedyną różnicą jest częstsze występowanie w pudełkach ze srebrnym złomem, ponieważ te monety cieszą się mniejszą popularnością wśród kolekcjonerów. W końcu, w 1964 roku, po raz ostatni wybito srebrne, 90% półdolarówki.

Przez następne 6 lat, monety półdolarowe zmieniły skład na 40% srebro (silver clad). Jest to interesująca kompozycja: moneta składa się z dwóch części: rdzenia, składającego się w 21% ze srebra i 79% z miedzi, oraz zewnętrznej warstwy (clad) – 80% srebra i 20% miedzi. Razem, składa się to na kompozycję: 40% srebra i 60% miedzi. Na końcu, w 1971 rok zaprezentował aktualny do dzisiaj miedzioniklowy skład monet. Żeby nie opuścić szczegółów, po drodze jeszcze w 1976 (1975) pojawiły się 40% półdolarówki (jako commemorative) i w latach 90 wrócono do wybijania srebrnych monet kolekcjonerskich, w bardzo małych ilościach.

Istnieją dwa dodatkowe typy monet półdolarowych, szczególnie ważne dla kolekcjonerów. Jednym z nich jest proof coin, czyli specjalny, kolekcjonerski typ monety, charakteryzujący się szczególną dbałością o jakość monety. Jej produkcja różni się znacząco od produkcji zwyczajnych monet (tzw. business strike), włączając w to szczegółową selekcję krążków, z których się wybija monety, poprzez polerowanie i czyszczenie, aż po wiele etapów sprawdzania jakości. Drugim, wspomnianym typem monet 50 cent jest tzw. NIFC (not issued for circulation). Te monety, mimo, że produkowane są w zwyczajnym trybie business strike, nie są przeznaczone do obiegu i dzięki temu stanowią wartość dla kolekcjonerów. Powodem, dla których te monety przestały być produkowane w dużych ilościach do obiegu jest po prostu proza życia – przestały być używane i popularne. Może to też stanowi wartość kolekcjonerską półdolarówek – fakt, że bardzo trudno znaleźć je w otrzymanej reszcie w sklepie.

Srebrna 1964 Kennedy Half Dollar

Przypadek srebrnej półdolarówki z 1964 roku jest ciekawy nie tylko ze względów finansowo-numizmatycznych, ale również historii w tle. Prezydent Kennedy został zastrzelony w Dallas w 1963 roku, w do dzisiaj niewyjaśnionych okolicznościach. Jedno z lepiej poinformowanych źródeł twierdzi, że miało to pewien związek ze srebrem (executive order 111110)…

1964 half dollar, srebrna półdolarówka z prezydentem Kennedym. Jedna z popularniejszych monet bulionowych wśród srebrnych dolarów. Czy 50 centów jest popularne wśród inwestorów w srebro w Polsce?

Bardzo szybko zdecydowano o uhonorowaniu Prezydenta, umieszczając jego wizerunek na niezbyt popularnych, ale mających kilka zastosowań monetach półdolarowych – pięćdziesięciocentówkach. Ponieważ przed rokiem 1964 monety amerykańskie o nominale większym niż 5 centów były srebrne (stop 90% srebra), również półdolarówka z Kennedym była bita w prawie czystym srebrze. Waga tej monety, 12.5 grama (0,36 uncji czystego srebra) sprawiała, że jedna moneta zawierała w sobie sporą ilość srebra porównywalnie do wagi całkowitej, w bardzo zachęcającej próbie. Średnica monety to 30,6 mm.

W roku 1965 zmieniono stop, z którego bite były półdolarówki, tym razem obniżono zawartość srebra do 40% i zmieniono wagę monety do 11,5 g. Przyczyną tej zmiany był wzrost cen srebra, który docelowo miał doprowadzić do nieopłacalności bicia srebrnych monet o 90% zawartości Ag. Jeśli przytoczymy trochę liczb, produkcja monet o zawartości 90% srebra i 40% srebra przedstawia się następująco (tylko bicie monet obiegowych, “business strike”, bez proof):

Rocznik monetyWaga monety (g)Srebra w monecie (%)Srebra w monecie (g)Wybitych monet (szt)Srebra we wszystkich monetach (uncje)
196412,5g90%11,25 g429 509 450155 369 174
1965 – 197011,5 g40%4,6 g848 895 006125 560 033

Według CPM, ilość srebra z półdolarówek 1964 stanowi trochę mniej niż całkowite wydobycie srebra w USA z lat 1960-64. Z kolei w latach 1965-70 wydobywano w USA około 40 milionów uncji srebra, wybijano w tych latach więc jedynie trochę mniej, niż wydobywano.

Moneta półdolarowa z roku 1964 bardzo szybko została wycofana z obiegu przez samych Amerykanów – ze względu na wysoką zawartość srebra – jeszcze raz potwierdzając poprawność prawa Kopernika – Greshama. Mimo to, do teraz można ją znaleźć w bankowych pudełkach z monetami półdolarowymi, niestety jest ich za mało, żeby zajmować się profesjonalnie “wykopkami” w poszukiwaniu dawnego srebra, nawet, jeśli doda się do zdobyczy wybite później srebrne, 40% półdolarówki.

Ze względu na rozpoznawalność i sporą zwartość srebra w porównaniu do masy, moneta półdolarowa z 1964 roku jest jednym z najlepszych sposobów na przechowywanie srebra. Zarówno zakup dużych ilości takich monet, jak i ich późniejsza sprzedaż po cenie spot nie powinna być trudna.

Tył monety half dollar, srebrnej półdolarówki z Kennedym. Srebrna moneta została wydana, żeby uhonorować JFK, dziś niestety jest głównie junk silver.

Morgan Dollar

Morgan dollar to jedna z najlepiej rozpoznawalnych na świecie amerykańskich monet. Bita z 90% stopu srebra i miedzi w latach 1878 – 1921 (z przerwą w latach 1905-1920) jest celem zarówno kolekcjonerów, jak i zainteresowanych srebrnym bulionem. Moneta przedstawia na awersie głowę Liberty z wieńcem z dębowych liści, datę oraz znak mennicy, natomiast na rewersie znajduje się orzeł.

Z punktu widzenia inwestora, liczy się wiele czynników, z których najważniejsza jest rzadkość monety oraz stan jej zachowania. Najpierw patrzymy na datę i mennicę, żeby zdobyć informacje o ilości wybitych monet. Najcenniejsze są monety wybite w mennicy Carson City, noszące charakterystyczne “CC”. Stan zachowania monety określa się za pomocą skali od 1 do 70, przyjętej za wzór przez stowarzyszenia kolekcjonerów i firmy gradingowe. Na każdej monecie znajdują się charakterystyczne punkty (zwykle najwyższe punkty w profilu), które pozwalają na ocenę stopnia zużycia monety.

Ważnym wydarzeniem w historii tych srebrnych jednodolarówek był Pittman Act (1918), czyli sprzedaż ok. 260 milionów srebrnych monet jednodolarowych (kupcem była Wielka Brytania, a monety zostały przetopione), a następnie odkupienie takiej samej ilości srebra z amerykańskich kopalń i wybicie kolejnej partii srebrnych monet jednodolarowych. Celem operacji było wsparcie amerykańskiego przemysłu wydobywczego. Spowodowało to, że wybite przed 1921 rokiem monety stały się jeszcze rzadsze i podbiło to ich wartość kolekcjonerską. Swoją drogą, w 1921 przygotowywano się już do nowego designu srebrnej monety jednodolarowej. Niestety, nie udało się wyrobić i odnowiono stary projekt Morgana. Nowy wzór “Peace Dollar” został wprowadzony w 1922 roku.

Z punktu widzenia inwestora w srebro lokacyjne, monety jednodolarowe w gorszym stanie, sprzedawane po cenie spot srebra, są znakomitą formą przechowywania surowca. Są bardzo dobrze rozpoznawalne, łatwe do sprawdzenia i przechowywania, mają dokładnie 3/4 uncje czystego srebra. Szczególnie dobre są do tego monety z 1921 roku, których wielki nakład spowodował mniejsze zainteresowanie numizmatyków.

Dollar Morgana jest ciekawą opcją zarówno dla zainteresowanego inwestora w metal, jak i kolekcjonera lub pasjonata amerykańskich monet. Piszcie w komentarzach, czy mieliście okazję zobaczyć tę ciekawą, amerykańską, srebrną jednodolarówkę.

Błędy mennicze – Sacagaewa one dollar mule coin

Mule coin, to moneta wybita przez parę stempli, które nie były przeznaczone do takiego sparowania. Czy jest konkretne określenie takiej monety w języku polskim?

Błąd menniczy dollar quarter
fot. Stack Bowers

Jak donosił CoinWeek, na aukcji Stacks Bowers pojawiła się kolejna, siedemnasta (2000)-P Sacagawea dollar / Washington quarter. Jest to wybita przez pomyłkę w 2000 roku monety $1, która na rewersie, zamiast Indianki ma… awers ćwierć dolarówki.

Jest to jedna z najbardziej poszukiwanych współczesnych, amerykańskich monet pośród menniczych błędów. Jeden z kolekcjonerów, Tommy Bolack, jest właścicielem aż 12 z 17 dostępnych egzemplarzy. Monety zmieniają ręce za duże kwoty, ostatni transakcje przekroczyły sto tysięcy dolarów.

Jak doszło do błędu?

Jak tłumaczy specjalista od błędów menniczych Fred Weinberg, za błąd obwiniono procedury wymuszające rotację pracowników. Spowodowało to zamieszanie w sekcji stempli, która wydała nieodpowiedni… Prawdopodobnie wiele tysięcy tych monet zostało wyprodukowanych, a jak tylko błąd został zauważony, pracownicy próbowali wycofać wszystkie błędne monety, jakie tylko mogli znaleźć. Kilka egzemplarzy się zachowało, ku radości kolekcjonerów. Pierwszy z nich w maju 2000 znalazł Frank Wallis.

Radość kolekcjonerów

Niewiadomą pozostaje fakt, w jaki sposób w tak pilnie strzeżonym procesie produkcji, wielokrotnie sprawdzanych procedurach znalazła się luka, dzięki której na świat wydostało się kilka błędów. Jak zwykle zawinił czynnik ludzki. Ciekawe, czy dokonująca się automatyzacja jeszcze bardziej wyśrubuje i tak już wysokie statystyki produkcji monet bez większych błędów i potknięć? Skoro ekscytujemy się monetami sprzed prawie dwudziestu lat…

Przyłącz się do konwersacji

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *