Ryzyko to temat, który jest traktowany po macoszemu. Jest po prostu trudy i nie jest tak atrakcyjny jak bieżące afery, spektakularne, choć jednorazowe wyniki inwestycyjne lub zażarte dyskusje na forach. Ze względu na to, że w kolejnych artykułach przyda nam się sensowne odniesienie do definicji i konsekwencji ryzyka, spróbujmy zmierzyć się z tematem. Z pomocą przychodzi Howard Marks, który jest wieloletnim inwestorem i autorem, zgrabnie artykułującym nieoczywiste tematy. Podsumujmy podstawy ryzyka i sprawdźmy, jak może się nam to przydać.

Ryzyko to prawdopodobieństwo złego rezultatu. Idziemy dalej, więc potrzebujemy zdefiniować prawdopodobieństwo, rezultat i ten rezultat sklasyfikować, żeby wiedzieć kiedy jest zły. I tutaj rynki finansowe i analitycy napotkali problem nie do przejścia, ponieważ trudno było to skwantyfikować. W pewnym momencie ustalili zatem, że to zmienność (volatility) będzie reprezentowała ryzyko w modelach inwestycyjnych. Z jednej strony pozwoliło to na ogromny postęp w matematyce inwestowania, doprowadzając do sytuacji, w której pojawił się nowy zawód (quant) oraz zupełnie nowa możliwość taniego inwestowania w fundusze indeksowe o prowizjach bliskich 0%, co było wcześniej niespotykane. Z drugiej jednak strony oddaliliśmy się trochę od prawdziwego sensu ryzyka, które zeruje lub okalecza inwestorów, którzy nie są go do końca świadomi.

Dlaczego zmienność to nie jest ryzyko?

Zmienność nie może do końca reprezentować ryzyka, ponieważ istnieje jedynie w przeszłości. Ryzyko z kolei istnieje jak najbardziej w teraźniejszości i czerpie z potencjału przyszłości. Karmi się również błędami poznawczymi, które widać jedynie po fakcie. Jak zatem korzystać z rynkowego porozumienia, że zmienność może być reprezentantem ryzyka, ale rozszerzyć na własne potrzeby jego definicję? Skoro wiemy, że ryzyko to prawdopodobieństwo straty, przyjrzyjmy się od tej strony.

Ryzyko = prawdopodobieństwo straty + prawdopodobieństwo nieotrzymanych zysków ze straconych okazji.

Ryzyko w ogóle istnieje, ponieważ przyszłość to zakres możliwości, z których nie wiemy, która się zrealizuje. Dużo więcej rzeczy “może” się wydarzyć, niż się ostatecznie wydarza. Rzeczy, które nie wydarzają się mogą trafić od inwestorskiego frameworka i zostać poddane analizie, czemu znalazły się w zakresie prawdopodobieństwa. Decyzje inwestycyjne powinny być podejmowanie przy uwzględnieniu rozkładu prawdopodobieństwa z pętlą zwrotną z wynikiem co tak naprawdę się z tego zakresu (lub czasem nawet spoza) wydarza. Mamy też już to całkiem nieźle rozrysowane, choć ze względu na to, że dotyczy to ogólnie myślenia w drodze przez życie jest to trochę bardziej skomplikowane. Tim Urban z waitbutwhy:

Jak żyć i myśleć? Wait but why przedstawia schemat.
Skupiamy się na górnej części frameworka

Nasz goal pool to zyski inwestycyjne, a do ich osiągnięcia konieczna jest strategia. Sprawdzamy zatem wyniki naszych przewidywań, najlepiej w praktyce, dostosowując framework, składający się ze strategii i z nas (!), na podstawie przychodzących wyników. Tworzymy zawsze doświadczenie, zmieniający się na skutek informacji ze świata model i, ewentualnie, zysk.

Jak wygląda w praktyce implementacja myślenia o ryzyku?

Wracamy do Howarda Marksa, który proponuje użyteczny model działania. Wychodzi on z założenia, że w 2020 łatwo jest osiągnąć średnie zyski. Jeśli zatem zależy Ci na rynkowych zwrotach, możesz wcale nie walczyć o zostanie inwestorem i inwestować w tłumie. Z drugiej jednak strony, ponadprzeciętne zyski osiągają ci, którzy wybiją się ze średniej. Aby się wybić, trzeba myśleć inaczej niż średnia, Howard Marks wprowadza zatem pojęcie myślenia drugiego poziomu. Jego założenia są następujące:

  • Zgodnie z teorią rynków (EMT), większość jest blisko posiadania racji przez większość czasu, zatem myślenie indywidualistyczne przez większość czasu się nie sprawdza. Warto zatem pamiętać, że myślący inaczej często wyglądają po prostu niemądrze. Tyczy się to szczególnie podążania za zasadą “Wszystko, co ważne w inwestowaniu jest nieintuicyjne, a wszystko co jest oczywiste jest błędne”, którą Marks uważa za słuszną.
  • Myślenie drugiego poziomu wymaga od inwestora dyscypliny i dociekliwości, aby zdobyć odpowiedzi na wiele pytań. Co myślą inni, dlaczego tak myślą, dlaczego nasze myślenie się różni? Kto tego nie wie? To ostatnie pytanie jest szczególnie ważne w dobie powszechnego dostępu do informacji.
  • Zarabianie na cudzych błędach czyni podstawą strategii. W jej wdrożeniu pomagają założenia czego nie widzą inni inwestorzy, czyli dodanie tego drugiego poziomu do własnego myślenia i przetwarzania informacji. Z teorii gier wiemy, że możemy się w tym procesie zagłębiać wiedząc, że najlepsi przeciwnicy będą wiedzieli, że my wiemy, zatem “wiedząc, że oni wiedzą, że my wiemy… itd.

Jak zatem wracając do ryzyka obliczyć nasz przewidywany wynik? Expected value, czyli EV to przyjęte przez nas prawdopodobieństwo wydarzenia się ryzyka lub jego nie zrealizowanie. Ta wartość przemnożona przez potencjalny zysk, po odjęciu analogicznie obliczonej straty pokaże nam nasz przewidywany zysk lub stratę. W następnym artykule sprawdzimy, jak wygląda to w praktyce, tymczasem zakładajcie konta w serwisie z lokatami Bitcoin, bo tego serwisu będą dotyczyły obliczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *