cenazysk.pl

w poszukiwaniu wartości

New York City taxi

28/04/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Inwestycja w licencję taksówkową w NY… Co mogło pójść nie tak?

Żółte taksówki to symbol Nowego Jorku. Mogłoby się wydawać, że tak charakterystyczna atrakcja, będąca jednocześnie realna usługą dla preferujących komunikację miejską ponad własne samochody mieszkańców to sensowny biznes. I tak było przez dziesięciolecia, aż nastała era współdzielonej ekonomii, w której żyjemy już od jakiegoś czasu.

Medallions to krótko mówiąc pozwolenia na żółtą taksówkę. Sprzedawane w NYC za $10 w 1937, ze względu na rozwój miasta i potrzeby mieszkańców stawały się coraz bardziej wartościowe i doszły to zapierających dech w piersiach cen rzędu miliona dolarów za pozwolenie w 2004. Najwyraźniej popyt ze strony klientów sprawiał, że zakup licencji oznaczał pewny biznes, przynajmniej w oczach inwestorów – średni przychód taksówkarza to ok. $90k, a zysk ok. $50k. Na wzrosty miały z pewnością wpływ również historycznie niskie stopy procentowe – byliśmy już po wielkiej bańce dot-com. Zmieniła się również struktura własnościowa (skąd to znamy?) – większość licencji należy to firm leasingujących, którzy podnajmują licencje indywidualnym taksówkarzom.

Po 2010 roku nastąpił schyłek biznesu: odejście klientów do usług współdzielonych (Uber. Lyft), odejście kierowców, spadek cen licencji. Zerohedge opisuje przypadek gościa, który zaniedbał research i nabył licencję jeszcze w momencie, gdy były drogie, a konkurencja ze strony Ubera była już widoczna.

Przyglądam się mechanizmom, które zachodzą pod powierzchnią rynku. Ze względu na cenę licencji na rynku dominowały firmy i fundusze inwestujące w floty taksówkowe i licencje. Podano przykład Melrose Credit Union, który pożyczył pieniądze na ten biznes i gdy niespłacone kredyty spuchły trzykrotnie musiał zwrócić się o wsparcie. Medallion Financial Corp. doznał ogromnego spadku cen akcji. Capital One też raportuje, że pożyczki związane z biznesem taksówkarskim performują gorzej, niż hipoteki po 2008 (NPR ponad 50% portfolio?!). Wisienką na torcie jest sprawa sądowa między wmanewrowanymi w licencje taksówkarzami i firmami a funduszem Platinum, do którego trafiały pieniądze z drogich licencji, poprzez fundusz RE White Rock Properties. Money’s gone.

Jakby tego było mało, w 2013 roku, w ostatnim rzucie upadającego rynku miasto wypuściło kolejną partię licencji, tym razem green cabs – Boro Taxi. Miały odpowiedzieć potrzebom mieszkańców pozostałych dzielnic (poza Manhattanem taksówki były trudniej dostępne). No i popyt na licencje był tak duży, że trzeba było przygotować kolejne partie licencji – ludzie liczyli na taki sam wzrost wartości, jak taksówek na Manhattanie…

Wnioski:

– charakterystyczne dla bańki i pękania bańki zachowania rynku i jego uczestników dały się zaobserwować również w przypadku „Medallion Bubble”,

– zwykle w opisach sytuacji brakuje ilościowego opisu rynku, szczególnie dotyczącego zaangażowania dużego kapitału (fundusze, skąd płyną pożyczone pieniądze i na jaki zwrot)

– rynek może wyglądać inaczej niż wydaje się na podstawie filmów lub tzw. wiedzy ogólnej (taksówkarze postrzegani jako indywidualni przedsiębiorcy, emigranci; w rzeczywistości rynek taksówkarki jest pochodną funduszy inwestujących w licencje i firm leasingujących licencje i samochody

– gdyby ktoś chciał zostać taksówkarzem w NYC, może nabyć licencję do innych niż Manhattan borough za mniej niż $1000

 

 

Dolar

12/03/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Darmowe bitcoiny

To nie clickbait!

Tytuł to nie jest clickbait. W rzeczywistości opisuję drogę do zdobycia darmowych bitcoinów – potrzeba jedynie mieć własny adres bitcoin i trochę czasu. Jest to od początku istnienia kryptowalut najprostszy i najpopularniejszy sposób na zdobycie niewielkiej ilości kryptowaluty, zorganizowany w celu popularyzacji technologii i umożliwienie użytkownikom testu przesyłania i korzystania z portfeli. Stąd, nie jest to sensu stricte „rozdajo” w stylu łap i uciekaj, a zorganizowana akcja minersów, early adaptersów, inżynierów wokół protokołu Bitcoin i biznesów zaangażowanych w kryptowaluty. Biznes będzie trwał dopóki będzie opłacało się „rozdawać” najmniejszą jednostkę rozrachunkową w ekosystemie bitcoin – czyli 1 satoshi (= 0.00000001). 1 satoshi to w momencie pisania trochę ponad jedna tysięczna centa (USA).

TLDR;

Na fali coraz wyższych cen btc przypominam sposób zdobycia za darmo niewielkich ilości bitcoin (i dogecoin). Celem jest uzbieranie wystarczającej liczby satoshi, żeby bez ryzyka przetestować właśnie wprowadzone oprocentowanie depozytu w btc (lokaty bitcoin).  Zbieranie polega na klikaniu w serwisie freebitco.in i uzbieranie minimalnego depozytu zajmuje ok. tygodnia. Poniżej znajdziesz: opis strony, opis ułatwień i sposobów na przyspieszenie zbierania, ogólne uwagi o ekosystemie bitcoin, obliczenia.

Koniec TLDR;

Bitcoin logo

Dlaczego akurat teraz?

Sam mechanizm nie jest czymś niezwykłym – rozdawanie bitcoinów jest, odkąd sięgam pamięcią, naturalnym sposobem propagowania kryptowalut. Pamiętajmy, że jest to sposób na zdobycie małej ilości kryptowalut i popularyzację bitcoina. Często rekomenduję ten sposób osobom, które mają czas i chęci do nauki podstaw nowej technologii, ale brakuje im motywacji. Ten poradnik ma służyć jako podsumowanie pomysłu oraz instrukcja w jednym – na początku był przeznaczony dla kręgu moich znajomych i osób, które pytały mnie o btc. Powolne dojrzewanie ekosystemu kryptowalut sprawiło, że początkowe usługi rozrosły się w złożone systemy spełniające coraz więcej potrzeb. Fakt wprowadzenia przez  providera darmowych bitcoinów usługi w postaci LOKATY bitcoin zrobił na mnie wrażenie. Zaufanie na rynku kryptowalut jest w permanentnym deficycie i każda usługa polegająca na zapłacie za przechowywanie pieniędzy budzi wielkie zainteresowanie – szczególnie świadczona przez gracza działającego od długiego czasu. Stąd zwyczajna usługa wypłacania drobnych ilości kryptowaluty w celach edukacyjnych, rozszerzona o możliwość deponowania bitcoin na stały procent stała się dużo bardziej warta uwagi. Zdecydowałem się odświeżyć opis i przybliżyć szansę uczestnictwa w rewolucji:  usługi potencjalnie bezpiecznych, nisko oprocentowanych depozytowych w świecie kryptowalut.

Dygresja: przyjrzyjmy się drugiej stronie transakcji. Oferta oprocentowanych depozytów, w czasie pisania to 4,08% rocznie, oznacza zwykle po prostu chęć zebrania kapitału:

  • Celem może być po prostu zarobienie na organicznym wzroście wartości waluty (w czasie pisania jesteśmy akurat znów w okolicach rekordowych wartości bitcoina, czyli 1300 dolarów za 1 btc)
  • Inny pomysł to zniechęcenie depozytariuszy do wypłat, za cenę ok. 4% w momencie, gdy bitcoin jest na szczytach cenowych
  • Być może firma ma w planach realizację projektu wymagającego większego kapitału do wydania lub większego bilansu. Podstawowe pomysły to inwestycję w rozszerzenie działalności wydobywczej kryptowalut (firma deklaruje, ze jej aktualny udział wynosi 0,18% całej mocy obliczeniowej ekosystemu bitcoin) lub inwestycje w inne kryptowaluty i ich infrastrukturę
  • Najprawdopodobniej firma ma już wystarczająco dużą bazę użytkowników (4+ miliony), choć serwis internetowy wymaga odświeżenia

Mam nadzieję, że podkreśliłem wystarczająco to „zwykle”. Na dzikim zachodzie kryptowalut nie mniej ważne jest sprawdzenie również prawdopodobieństwa „zwinięcia” działalności. Pierwszym sygnałem alarmowym jest fakt rozliczania dziennego, a nie przyjętego w bankowości miesięcznego (0.0109589% dziennie, przyznawane o losowej godzinie), choć może być to zastosowane ze względów marketingowych lub technicznych. Niemniej jednak kapitalizacja dzienna sprawi, że firma będzie winna użytkownikom więcej odsetek – z dnia na dzień depozyty będą wzrastały o wypracowany kapitał – pytanie, czy tempo przyrostu będzie zabójcze dla pomysłu oprocentowanych depozytów, np. w świetle spadku wartości btc? Czynniki, które warto obserwować to: sytuacja firmy, komentarze osób związanych z firmą, obserwacja branży i prowadzonych projektów, kurs bitcoina, opóźnienia w wypłatach depozytów, jakość supportu i czas odpowiedzi na pytania, etc. Koniec dygresji.

Darmowy bitcoin

Darmowe bitcoiny

Wracamy do rzeczywistości. Wiemy, że są darmowe bitcoiny w celach edukacyjnych i oprócz nowego doświadczenia pojawiła się dodatkowa motywacja – ta sama strona oferuje oprocentowane depozyty o realnej stopie procentowej. Świadomość dzikiego zachodu sprawia, że chcemy ryzykować jak najmniej, więc celujemy w najniższy pułap lokaty, czyli stan konta ponad 30 000 satoshi.

  1. Do rejestracji potrzeba adres bitcoin (jak zdobyć adres bitcoin?) i opcjonalnie adres e-mail.
  2. Rejestracja na stronie freebitco.in
  3. Po rejestracji liczymy…

Skrypt pozwala nam na dopisanie do naszego konta ok. 160 200 satoshi co godzinę (przy cenie bitcoin ok. $1250 $1000), a o ponownym otwarciu tej możliwości informuje stoper. Cena zależy od wartości bitcoina – liczba przyznawanych satoshi wzrasta wraz z tempem spadku wartości waluty i vice versa. Z jednego IP można zbierać satoshi jedynie na jednym koncie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby założyć konto również na telefonie komórkowym, który nie korzystając z domowego wifi umożliwia zbieranie satoshi w tym samym czasie. Nierealne jest utrzymanie tempa 20 wejść dziennie, ale wchodząc na stronę 6-8 razy dziennie na dwóch urządzeniach jesteśmy w stanie dotrzeć do poziomu 30 000 w nieco ponad tydzień (jeśli mamy szczęście i weryfikacja obrazkowa będzie prosta lub nie będzie się włączać, wszystko zajmie nam w sumie około godziny). Lokata aktywuje się automatycznie po przekroczeniu 30 000 satoshi i od tego momentu do stanu konta co dzień będzie dopisywane kilka satoshi. Voila – jak wszystko pójdzie dobrze, być może za kilkanaście lat wypłacimy sobie dobry obiad;) Albo doświadczymy kolejnego rollercoastera…

Klikamy - czasem dopisze szczęście

Czasem dopisze szczęście

Dla tych, którzy chcą więcej, niż minimum

Poniższa sekcja jest dla wytrwałych. Można różnorodnie wspomagać proces zbierania satoshi:

  • Wspomaganie się urządzeniami mobilnymi i rekomendowanie zbierania satoshi osobom, którym zapoznanie się z kryptowalutami przyniesie korzyści
  • Reward points, dzięki którym możemy np. wyciągać 10% / 50% / 100% więcej satoshi za każdym razem. Bardzo ważne jest zrozumienie, że zwiększony bonus można „wykupić” na 24 godziny (czyli na 23 zbiórki) i żeby maksymalnie go wykorzystać trzeba tego dnia częściej odwiedzać stronę
  • Bardziej zaawansowana strategia to wydawanie Reward points na… zdobywanie jeszcze więcej Reward points, żeby szybciej móc wymienić je na wspomniany przed chwilą bonus. Koszt tej wymiany zwraca się jedynie wtedy, jeśli odwiedzamy stronę nie mniej, niż 13 razy w ciągu 24 godzin
  • Najbardziej ryzykowny sposób to gra w „Multiply your BTC”, ale ze względu na to, że jest to gra o ujemnej wartości oczekiwanej rekomenduję taktykę „hit and run”, najlepiej od razu po wyjściu na minimalny plus. Uwaga, wciąga!
  • Do każdego rolla otrzymuje się bilety na cotygodniową loterię, w której można wygrać do kilku btc. Podczas jednego rolla zyskuje się do dwóch ticketów na loterię – niestety, zebranie tysiąca ticketów ma wartość oczekiwaną.. 5 centów USD. Można zatem bez żalu wyłączyć przydzielanie losów na loterię na rzecz Reward points (w sekcji „Profile -> Disable lottery”)

Ci, którzy regularnie klikają mogą rozważyć zwiększenie wysiłku – warto założyć konto na siostrzanej stronie popularyzujacej Dogecoin (link afiliacyjny), niegdyś popularną, alternatywną kryptowalutę. Do rejestracji potrzeba również  adresu doge.

Na komórce też da się zbierać darmowe bitcoiny

Na komórce też da się zbierać

Schemat dla najwytrwalszych wygląda następująco:

  • Zbieramy Reward points i wykorzystujemy je mniej więcej co dwa tygodnie na „Free btc bonus 500%, kosztujący 1200 Reward Points. Mamy 24 godziny, podczas których zbieramy 500% więcej z free rollów (20 wejść na stronę w 24 godziny jest super wynikiem). Zakładając, że roll to standardowe 160 satoshi, my dostajemy 800, czyli ok. 16 000 satoshi jednego dnia, z jednego konta. Jedna taka akcja i przekraczamy próg lokaty.
  • Wersja hardcore do wymiana Reward Points na jeszcze więcej Reward Points, w tym scenariuszu potrzebujemy co najmniej dwóch intensywnych dni – jednego, w którym zbieramy dodatkowe Reward Points (min. 13 wejść dziennie, ale realnie celuje się w więcej niż 20x), a kolejny dzień to dopiero „Free BTC bonus”.

Scenariusze dla najbardziej wytrwałych są sensowne jedynie w dwóch przypadkach – chcemy wymienić swój czas na oprocentowany depozyt i mamy zaufanie do firmy, że będzie w biznesie na tyle długo, żeby odsetki urosły do satysfakcjonującej nas wysokości bez dalszego wysiłku.

Podsumowanie

Rozpoczynam konkluzję od oczywistości. Nie zrobi się tutaj dużych pieniędzy, nie zrobi się tym sposobem nawet średnich pieniędzy. Jeśli liczysz na to, że zarobisz tym sposobem sporą kwotę, niestety zmartwię Cię. Lepiej zająć się rozwiązywaniem jakiegoś konkretnego problemu w ekosystemie kryptowalut lub spróbować pośrednictwa lub handlu. Jest już również za późno na program polecających – jest już zarejestrowanych ponad 4 miliony kont – wstawienie przeze mnie linków to próba oszacowania, ile zainteresowanych osób jest jeszcze poza ekosystemem bitcoin.

Zagrożeń i nieprzyjemności jest w tym scenariuszu jedynie kilka. Pierwszy to dyskomfort ze względu na pokusy, jakimi strona zachęca do grania w gry o negatywnej wartości oczekiwanej. Więcej przeczytasz o tym w artykule o błędach poznawczych w świecie bitcoina, tutaj krótko nadmienię, że neutralnym scenariuszem jest przegranie darmowego depozytu, a bardzo złym – przegranie własnego. Drugi ból to rozproszenie uwagi – to, czym płacimy za te krótkie momenty meldowania się po kolejne porcje darmowego depozytu. Przez ten prosty fakt ten sposób nie jest dobry dla tych, którzy potrafią bardziej ekonomicznie wykorzystać swój czas – lepiej po prostu kupić trochę bitcoinów na giełdzie lub ufundować pizzę znajomemu posiadającemu trochę kryptowaluty, w zamian za garść satoshi.

Powodem, dla którego warto spróbować jest możliwość uczestniczenia w kolejnym etapie rozbudowy bitcoinowego wszechświata – tym razem o nisko oprocentowane, potencjalnie bezpieczne depozyty. Poza tym, korzyści odczują ci, którzy bez bezpośredniej zachęty nie znaleźliby motywacji do nauki czym jest bitcoin, do zdobywania adresu, nauki jak się obsługuje portfel bitcoin, wysiłku wymyślenia i przeprowadzenia sposobu ochrony klucza prywatnego. Do wyklikania swoich pierwszych satoshi potrzeba przygotować podstawowy warsztat. Dzięki temu następne kroki – rejestracja na giełdzie, oddanie drobnych za piwo znajomemu z portfelem btc lub zakup drobiazgów za kryptowalutę stają się nagle łatwe i dostępne.

Zainteresowany/a? Do dzieła: sprawdź swoją wytrwałość.

###

Masz już kryptowaluty? Pamiętaj, żeby trzymać je w bezpiecznym portfelu bitcoin / ethereum.

Bitcoin coin

11/03/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Jak zdobyć adres Bitcoin w 60 sekund?

Od posiadania adresu zaczyna się korzystanie z kryptowalut. Adres składa się z klucza prywatnego, który należy dyskretnie chronić i klucza publicznego, który jest identyfikatorem. Klucz publiczny przekazujemy drugiej stronie transakcji, żeby przetransferować na niego środki lub rozpoznajemy po nim dokonane transakcje.

Chociaż to adres w postaci klucza publicznego będziemy częściej widzieć i mogłoby się wydawać, że jest ważniejszy, to tak naprawdę jest to nieodwracalnie zakodowany klucz prywatny.

Jak się robi adres bitcoin?

  1. Najprościej wygenerować adres BTC za pomocą generatora adresów bitcoin BitAddress.org, działającego w przeglądarce internetowej po stronie klienta. Po wejściu na stronę wystarczy poruszać kursorem lub napisać kilka dowolnych znaków w celu dodania losowości… i gotowe. Adres, w postaci klucza publicznego i prywatnego zapisujemy jako pdf i chowamy w bezpiecznym miejscu. Przyda się skopiowanie części publicznej, która posłuży jako identyfikator lub bezpośrednio do transakcji. Zajęło krócej niż minutę, prawda?
  2. Najpopularniejsze serwisy obsługujące portfele bitcoin, takie jak http://blockchain.info, Coinbase również zapewniają obsługę adresów, włącznie z bezpiecznym przechowywaniem kluczy prywatnych. Nie polecam jako sposób na długoterminowe przechowywanie.
  3. Giełdy kryptowalut również dostarczą adresu bitcoin. Przyjmiemy na taki adres przelew kryptowaluty i pojawi się na naszym koncie w danej giełdzie – nie polecamy jednak tego sposobu!
  4. Portfel offline to jeden z bezpieczniejszych sposobów przechowywania bitcoina. Portfel w postaci urządzenia usb również ma adres – klucz publiczny, a klucz prywatny zapisany jest bezpiecznie w urządzeniu. Sprawdź test jednego z portfeli – Ledger Nano S.

Jak widać powyżej, mamy klika rozwiązań do wyboru. Polecam pełną kontrolę nad własnym portfelem, czyli najkrótszą drogę: wygenerowanie i zapisanie adresu przez przeglądarkę (punkt pierwszy powyżej). Napisz w komentarzach który sposób był dla Ciebie odpowiedni.

 

warning sign cliff

04/03/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Bitcoin i błędy poznawcze

Artykuł opisuje również sposób na to, żeby za darmo wejść w posiadanie bitcoinów, zarówno w małej ilości, jak i w trochę większej – to drugie wymaga jedynie więcej czasu i wysiłku. Chciałbym jednak przemycić w treści informacje na temat błędów poznawczych i metod stosowanych w świecie kryptowalut, inwestowania i gamblingu – proponuję przygotować sobie duży kubek gorącej herbaty do czytania…

Kilka lat temu, kiedy bitcoin nigdy nie był na czołówkach wiadomości finansowych i nie kosztował tyle samo, co uncja złota, informatycy zastanawiali się w jaki sposób zachęcić ludzi do wejścia do ekosystemu. Ze względu na to, że najlepiej umieli kodować, to zamiast wybrać drogę marketingową, komunikacyjną, socjalną, polityczyną, posłużyli się znaną sobie metodą… Zrobili stronkę. A właściwie wiele stronek – faucets (krany). Strony internetowe, gdzie raz na jakiś czas klikałeś przycisk i na Twoim koncie pojawiało się trochę kryptowaluty. Idea przyciągnęła tych, którzy nie czuli, że czas spędzany na tych stronach kosztuje ich zbyt dużo i strony odniosły sukces. Informatycy również byli zadowoleni, nie wiedzieli jeszcze, że waluta zyska taką wartość, a bitcoiny, które mieli wykopane, kosztowały mniej niż dolary, które mieliby wydać na promocję.

Kilka lat i kilkaset otwartych i zamkniętych stron rozdających bitcoiny później, niewiele się zmieniło. Wciąż jest to dobra droga, żeby w łatwo dostępny i mało wymagający sposób wejść w posiadanie niewielkiej sumy BTC, którą możemy użyć do nauki dokonywania transakcji i konfiguracji portfela bitcoin na komputerze lub portfela bitcoin offline. Wypłacane kwoty są niewielkie i są z nawiązką rekompensowane przez wartość edukacyjną i większą rozpoznawalność kryptowalut.

Sposób na otrzymanie darmowych bitcoinów jest prosty – do rejestracji potrzeba e-mail i adres portfela bitcoin. Posiadanie adresu bitcoin to pierwszy krok do poznania zasady działania kryptowalut – przed otrzymaniem darmowych monet trzeba założyć portfel online, wygenerować papierowy walet lub skonfigurować portfel na komputerze. Plusem korzystania z faucetów jest oddziaływanie na emocje – często założenie portfela byłoby zbyt wymagające, szczególnie dla osób nieobeznanych technologicznie – tym razem mamy jednak obietnicę otrzymania za darmo czegoś modnego i nowoczesnego.

Po rejestracji wystarczy kliknąć przycisk i na nasze konto na stronie trafia określona liczba satoshi – jeśli mamy szczęście, będzie ich trochę więcej, niż tysiąc. Strony wypłacające darmowe bitcoiny wymagają od użytkowników wytrwałości i zwykle ustanawiają z góry określony poziom kryptowaluty, który trzeba nazbierać przed możliwością wypłaty. Najczęściej jest to kwota, którą da się zebrać w kilka lub kilkanaście dni. Odpowiednio zmotywowany użytkownik oraz  dodanie strony do zakładek wystarczy, żeby w tym czasie cieszyć się z kilkudziesięciu tysięcy satoshi (btc) lub kilkuset dogecoin i rozpocząć przygodę z wysyłaniem i otrzymywaniem wirtualnych pieniędzy. Jednakże, przez ten czas wytrzymałość człowieka jest ustawicznie testowana. I to jest głównym tematem, o którym chciałbym pisać – podczas zdobywania darmowych bitcoinów jesteśmy wystawiani na ciężkie próby… dla naszej głowy.

Strony próbują zarobić na wciągnięciu użytkowników w grę o ujemnej wartości oczekiwanej. Paradoks hazardzisty jest sprzymierzeńcem kasyn – zwany również złudzeniem Monte Carlo, polega na traktowaniu przez gracza niezależnych zdarzeń losowych niezależnych jako zależnych. Wynika z tego cała masa nieprzyjemności, a wszystko zaczyna się od przyjęcia błędnej strategii, polegającej na obstawianiu przeciwnego zakładu po długich seriach wystąpienia takiego samego wyniku. W efekcie, gracz przekonany w swoich szansach, przystępuje do gry o ujemnej wartości oczekiwanej wystarczająco często, żeby zbankrutować.

Ta sytuacja szczególnie nas interesuje, ponieważ  na pewnych stronach gracz jest wręcz zapraszany do tej strategii za pomocą łatwych w użyciu i użytecznych automatów. Wystarczy tylko ustawić początkową stawkę, ile ma się zwiększyć zakład w przypadku niepomyślnego wyniku.

Z punktu widzenia rynku – strategia martyngałowa, bo tak nazywa się strategia, która została zaimplementowana w powyższym automacie, wykorzystuje dwie bardzo silnie oddziałujące cechy inwestora. Pierwsza to potrzeba posiadana racji – w tej strategii walkę o ostateczne zwycięstwo jest przeniesiona do ekstremum przez wykładniczo rosnące stawki. Druga to lęk przed ponoszeniem strat – również „odkładany” do ekstremum. Żarty się kończą, gdy pojawia się długa sesja małych przegranych i zwiększa się prawdopodobieństwo całkowitego wyzerowania. Jedną z hipotez, która opisuje inwestora, który stawia połowę swojego bankrolla na ostateczne odegranie się, jest właśnie założenie, że główną motywacją jest niechęć do ponoszenia strat. Przewrotne, prawda? Niechęć do ponoszenia strat jest przyczyną poniesienia straty ostatecznej. Na pewno w tej strategii  jest ważne to, że nie potrzeba do grania żadnych umiejętności, a strategia jest uproszczona do maksimum. Prostota strategii jest tak porażająca, że czasem swoją siłą przekonywania odstręcza graczy od wykonania nawet prostych obliczeń wartości oczekiwanej lub wielkości pozycji . Samą strategię można z resztą zamknąć w słowach „gram ciągle to samo, więc kiedyś musi się udać”. Zmiana kierunku obstawiania po dłuższych seriach to element taktyki, bierze się z przekonania, że poszczególne zakłady są zależne i po serii low jest wyższa szansa na wypadnięcie high. Zobaczmy, jak to wygląda w praktyce.

Czy masz już wystarczająco dużo bitcoinów, żeby dokonać wypłaty na własny adres? A gdyby tak trochę powiększyć wypłatę? Spróbujmy zagrać w „Multiply your BTC”. Już na pierwszy rzut oka widać, że skrypt jest przygotowany tak, żeby nie dopuścić do zastosowania innej strategii poza progresywną.

Automat do utraty wartości

 

Udało nam się zebrać 33000 satoshi. Jest sobota, więc został jeszcze jeden dzień do automatycznej wypłaty. Kasyno kusi, ale spróbujmy policzyć, jakie mamy szanse. Kiedy przegrywamy? Kiedy osiągniemy serię 15 nietrafionych wyników (suma tych 15 zakładów to 32767, a w ostatnim, 15 zakładzie obstawialiśmy 16384 satoshi). Szansa na wystąpienie takiej serii: 0,00305176% (trzy razy na sto tysięcy). Tylko, że… te obliczenia dotyczą sytuacji, w której mielibyśmy „równe” szanse. Z kasynem gramy z prawdopodobieństwem 47,5 vs 52,5, a nie 50 na 50… Tak więc szansa na wystąpienie takiej serii wynosi już 0,0063444% (ponad 6 razy na sto tysięcy).

Myślimy dalej, czy to dużo czy mało? Łapiemy się na tym, że zaczynamy myśleć o tym, jak szybko dojdzie do naszego bankructwa – jeszcze przed chwilą myśleliśmy tylko o tym, że wyniesiemy z kasyna niezłą sumkę, a już na pewno ponad dwa razy więcej… z jackpotem. Otrząsając się z marzeń. Ile razy zagrać? Skoro seria ma wypaść trochę mniej niż raz na dziesięć tysięcy, to może ustawić automat na 9000 spinów? Liczymy – potrwa to mniej więcej cały dzień (ponad 20 h). Ile jest do wygrania? Tutaj bardzo trudno jest prosto odpowiedzieć – na początek trzeba założyć, że będziemy mieli tyle szczęścia, żeby nie zbankrutować. Następnie, patrząc na możliwe wyniki, jeśli będziemy mieli trochę pecha i doświadczymy wielu serii przegranych (ale nie tak długich, żeby zbankrutować), to na koniec każdej serii i tak wychodzimy na plus jedynie 1 satoshi. Z drugiej strony, idealnie byłoby, gdyby wielokrotnie wygrywać serie, w których często występują krótkie serie wygranych po 1 satoshi i nie dochodzi do eskalacji betów. Zakładając, że automat będzie grał 9000 razy (1 dzień), stawiam, że potencjalną wygraną będzie ok. 1600 satoshi. Bardzo zachowawcza strategia – dlaczego?

1600 wyszło z następującego eksperymentu. Mamy wiele możliwości jak potoczy się gra, jeśli już założymy, że nie przegrywamy, to w najmniej optymalnym scenariuszu możemy doświadczyć serii 600 ciągów 14 przegranych, ale szczęśliwie zakończonych piętnastą wygraną – to najgorszy scenariusz pod względem wygranych, bo będzie tego jedynie 600 satoshi. Na drugim końcu jest  9000 wygranych pod rząd, zakończonych świetnym wynikiem plus 9000, albo jakiś miks rezultatów, z wynikiem gdzieś w środku. Dokładny wynik 1544 wyszedł po dodaniu i uśrednieniu wszystkich 14 potencjalnych rezultatów. Fair enough? Intuicja podpowiada, żeby ustawić dużo niższy próg wygranych, niż 47,5% wygranych zakładów (4230 satoshi).

Zaraz zaraz, wielokrotnie wystawiamy na ryzyko cały kapitał, 33000 satoshi, żeby wygrać 1600? Przecież jest napisane „Multiply your BTC”… Kolejny trick, w sytuacji gry z ujemną wartością oczekiwaną możemy liczyć na urwanie kilku satoshi. Zamiast zwielokrotnienia – najlepszą strategią jest sprytne, szybkie wycofanie się. Gdyby nie dokładna analiza, gracz prawdopodobnie nie zadałby sobie pytania: kiedy odejść od stołu, jak w tej strategii wygląda monitorowanie pozycji i stop loss? Najczęściej w tej strategii odchodzimy od stołu, kiedy bankrutujemy. Dowiadujemy się, że skrypt przestał działać z uwagi na brak btc na koncie. Albo jeśli gramy manualnie, klikamy przycisk i widzimy wynik ostatniego zakładu i nie mamy już funduszy, żeby zagrać kolejny, za podwójną stawkę.

Odzierając ze złudzeń perspektywę zarobienia wielokrotności nazbieranych bitcoinów zabierzmy się za zjawisko, które nazywa się heurystyką reprezentatywności. W naszym przypadku dotyczy ona przekonania, że ciągi kilku lub kilkunastu przegranych występują tak rzadko, że strategia grania martyngałem jest sensowna. (Heurystyka, czyli uproszczony model wnioskowania na temat rzeczywistości, może prowadzić do błędów poznawczych, a potem do podejmowania niekorzystnych decyzji lub zachowań.) Gracz, widząc, że statystycznie częściej występują krótsze ciągi, wyklucza te dłuższe i klasyfikuje strategię „podwajania stawki” jako sensowną. Taka klasyfikacja może wpłynąć na decyzję użycia tej strategii i w rezultacie na przegraną całego kapitału. Najważniejszą obserwacją dotyczącą heurystyki reprezentatywności jest to, że umysł ignoruje statystyczne zależności, o ile w świadomości jest informacja aktywizująca heurystykę reprezentatywności. Innymi słowy, gracz będzie stosował strategię podwajania stawki, jeśli bodźce, które płyną ze strony będą utrzymywały w świadomości wizję wygranej, podsycały emocje i wiarę w sukces.

Fallacy of silent evidence, czyli błąd polegający na tym, że rozważając daną sytuację patrzymy na jaśniejszą stronę, a ignorujemy tę trudniejszą, mniej optymistyczną lub taką, która nie pasuje do warunków, które postawiliśmy przed rozważaniem (lub zostawiliśmy postawieni). Ta gorsza, trudniejsza część często jest zapomniana lub niedostępna – stąd nazwa – i czasami poza zasięgiem percepcji w danym momencie. W efekcie, taki ogląd sytuacji sprawia, że nie jesteśmy świadomi niepasującej do naszego modelu części rzeczywistości. W przypadku gdy, do której zaprasza nas skrypt, najczęściej widzimy tylko relacje ludzi, którym udało się zwielokrotnić majątek. Setki, tysiące tych, którzy byli po złej stronie zakładu składają się na milczącą grupę, która straciła wszystko. Dokonałem krótkiego researchu, w którym znalazłem kilkadziesiąt (!) postów na forach, których użytkownicy żalili się na „pecha” i wyzerowanie doładowanego własnymi bitcoinami (sic!) konta, stosując strategię dublowania stawki.

Na koniec chyba najważniejszy wniosek – czyli wpływ na produktywność. Korzystanie ze stron gamblingowych lub inwestycyjno-gamblingowych oraz wdrażanie na nich różnych strategii (ev-) zabija produktywność, której podstawą jest fokus. Długoterminowo upośledza zdolność do skutecznego przypisywania zadaniom priorytetów i kończenia spraw wymagających alokacji większej ilości zasobów. Umiejętność powtarzalnego skupiania się na priorytetach pozwala na rozpoczynanie i kończenie spraw, a wrogiem tego jest przerywanie. W produktywności najcenniejszą walutą jest uwaga…

 

 

Ledger Nano S - Bitcoin

22/02/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Test portfela Bitcoin – Ledger Nano S

Starannie ukrywanym sekretem kryptowalut, a Bitcoina w szczególności jest fakt, że rynek ten przypomina Dziki Zachód: w sekundę, zupełnie niespodziewanie możesz stracić to, co zbierałeś przez długi czas. Czy będzie to bankructwo giełdy, czy kradzież portfela, błąd techniczny – sprzętu lub oprogramowania, utrata sprzętu… To tylko początek; największe zagrożenie jest po stronie samego użytkownika i możliwości zapamiętywania haseł, pinów, a nawet miejsc przetrzymywania środków. Niewiele zmieniło się przez kilka lat, jedynie to, że ruszyła sprawna machina propagandowa (nie, nie spisek – dzięki temu, że to bardzo obiecująca branża), mająca na celu przekonanie mas do wejścia na rynek. Analogia do Dzikiego Zachodu wydaje się tym właściwsza, ponieważ śmiałkowie udający się po złoto również mieli przekonanie, że „jakoś to będzie”. Współcześni amatorzy cyfrowego złota optymizmem deprecjonują konieczność sprawnej i zdecydowanej obsługi specyficznych skryptów (często wymagających setupów do miningu lub generycznych aplikacji), posiadania masy szczęścia w doborze giełd i trading roomów, umiejętności selekcji źródeł potrzebnej wiedzy, uczciwych współpracowników do projektów w branży, cierpliwości i wytrzymałości na zmiany na rynku. Do tych ogólnych przemyśleń skłoniło mnie dotarcie do sprzętu, na który z nieukrywanym podekscytowaniem oczekiwałem od długiego czasu…

Ledger Nano S w pudełku

Nie mogłem się doczekać i zajrzałem do pudełka

Tym przydługim wstępem staram się uzasadnić mój fokus na bezpieczeństwie, a przynajmniej redukowaniu prawdopodobieństwa wpadnięcia w pułapkę nadmiernej pewności siebie. W przypadku bezpieczeństwa ludzie mają tendencje do niedoszacowania skutków wystąpienia niespodziewanych wydarzeń, mających wielki „ogólny” impakt, a będących jednocześnie mało prawdopodobnymi. Przykładowe wydarzenia? Proszę bardzo: bankructwo bardzo popularnej giełdy – które odkrywa, że przekonanie o pewności było jedynie złudzeniem kontroli; regulacja prawna uderzająca w wolność obrotu jest ignorowane przez głębokie przekonanie, że „jakoś to będzie” i uda się przetrwać zły okres – wishful thinking. Nazywane przez tzw. mądrości ludowej zjawisko „braku wyobraźni”, trafnie skądinąd opisane przez Nassima Taleba w serii o czarnych łabędziach, potrafi wyrzucić gracza lub inwestora z rynku na długie miesiące. Na domiar złego, najczęściej po tak długim czasie rynek jest już dużo wyżej, co potęguje frustrację.

Do rzeczy – unboxing to jedna z przyjemniejszych części… Jeszcze tylko dygresja o bezpieczeństwie.

Ledger Nano S - unboxing

Claim dotyczący bezpieczeństwa – nie ma naklejki ani innego hologramu, który by świadczył o wcześniejszym otwieraniu

Cold storage wallets, czyli odcięte od internetu miejsca, w których przetrzymywana jest kryptowaluta, są od początku istnienia branży polecane jako jedne z najbezpieczniejszych rozwiązań kwestii przechowywania. Przykładowe, fizyczne rozwiązania to kopia portfela na pendrive / pamięci, trzymana w bezpiecznym miejscu, np. skrytce depozytowej; papierowy, zalaminowany portfel z wydrukowanymi kluczami dostępu, portfel offline. Lista fizycznych i technicznych niebezpieczeństw, które mogą przytrafić się słabo chronionym portfelom jest długa, a kolejne sposoby wykradania elektronicznych środków nieustannie są wymyślane i testowane. Z punktu widzenia posiadacza konieczne jest znalezienie równowagi pomiędzy ochroną kryptowaluty a możliwością przeprowadzenia transakcji (wydania środków) za pomocą ochranianych kluczy.

Ledger Nano S przód

Świetny design.

Ledger Nano S to nieźle zrealizowany portfel kryptowalut z Francji, kosztujący w chwili pisania artykułu 69,90 euro + vat (sprawdź aktualną cenę na stronie producenta Ledger). Jest to stick z wyświetlaczem, podłączany do komputera za pomocą kabla USB i służy do bezpiecznego przechowywania bitcoina, ethereum i innych popularnych walut. Do działania wymaga podłączenia do komputera za pomocą dołączonego do zestawu kabla USB, sam portfel obsługuje się za pomocą dwóch przycisków, służących zarówno do nawigacji po opcjach (naciśnięcie jednego przycisku), jak i do potwierdzania wyboru (naciśnięcie dwóch przycisków jednocześnie). Odniosłem wrażenie, że projektant wzorował się na produktach Apple, podobna dbałość o komunikację, a właściwie dialog z użytkownikiem, ascetyczny design opakowania, instrukcji i akcesoriów.

Ledger Nano S, instrukcja startowa, odzyskiwanie

Czytelna instrukcja obsługi

Obsługa jest prosta, od początku jesteśmy prowadzeni za rękę – w pudełku znajdujemy instrukcję krok po kroku. Instalujemy aplikację na komputerze. Robimy backup słów, które posłużą jako mechanizm odzyskiwania. Ustalamy PIN. Gdy podłączymy wallet przez USB do komputera, wallet się aktywuje i możemy wybrać aplikację kryptowaluty, która zostanie odblokowana na komputerze i uzyskujemy dostęp do wysyłania, sprawdzania stanu konta, kontroli aplikacji (wersje, update), dokonywania transakcji. Transakcje potwierdzamy w portfelu.

Ledger Nano S - Bitcoin

Menu Bitcoin

Ledger Nano S - Ethereum

Menu Ethereum

Po setupie korzystanie jest bardzo proste: podłączamy portfel do komputera i po odblokowaniu pinem mamy już dostęp do aplikacji, transakcji, historii, stanu konta.

Aplikacja Bitcoin podłącz portfel ledger nano s

Ekran aplikacji Bitcoin przed zdjęciem blokady

 

Wyślij Bitcoiny - ekran

Ekran aplikacji – wyślij Bitcoin

Co się przyda? Zapisanie adresu do przelewania środków do portfela – to miejsce dedykowane do bezpiecznego przechowywania i chcemy, żeby nasz kapitał znalazł się tam jak najszybciej. Dzięki adresowi do przelewania możemy zasilać konto bez narażania portfela na kontakt ze światem.

Ledger Nano S - zawartość pudełka

Portfel, kabel USB, smycz, instrukcje…

Czego nie znalazłem od razu? Informacji dlaczego nie mogę zobaczyć na wyświetlaczu ilości kryptowaluty przechowywanej w portfelu. Mogę sprawdzić te wartości w aplikacji w komputerze po podłączeniu portfela do portu usb, a widoczna na pudełku kwota pojawia się podczas przeprowadzania transakcji. Zastanawiałem się też, jak wygląda generowanie adresu do wpłacania środków do portfela – na pewno można używać pierwszego adresu, który tworzy się na start.

Ledger Nano S - Vires in numeris

Vires in numeris

Portfel można kupić bezpośrednio na stronie producenta Ledger Wallet, tym bardziej, że są tam ogłaszane promocje, np. z okazji świąt lub okolicznościowych wydarzeń związanych z kryptowalutami. Ja testowany portfel mam właśnie stamtąd – przy okazji spotkała mnie niespodzianka. Ze względu na problemy ze stanem magazynowym – podobno brakowało Ledgerów Nano S, dostałem email od obsługi, że wysyłka opóźni się do przyszłego tygodnia. Jednocześnie moje zamówienie otrzyma upgrade przesyłki do szybszej, kurierskiej. Ku mojemu zaskoczeniu, moje całe zamówienie było już następnego dnia u mnie, właśnie dzięki przyspieszeniu przesyłki. Good for you, Ledger.

Plusy:

  • spełnia swoją rolę – bezpieczny sposób przechowywania najpopularniejszych kryptowalut
  • intuicyjna obsługa za pomocą dwóch przycisków, standardowego kabla usb i dobrze zaprojektowanej aplikacji
  • pomysłowy design pudełka i akcesoriów, gadżet wzorowany na Apple
  • odporny na reset i zapomnienie hasła
  • świetna obsługa klienta w sklepie producenta

Minusy:

  • nie widzę stanu konta od razu na wyświetlaczu (nie wiem dlaczego, ale tego się spodziewałem)
  • niezbyt komfortowy plastik na przyciskach (w pierwszej generacji)
  • dla tych, którzy są w stanie zapłacić pod 100 euro (w momencie pisania wallet kosztował 69,90 euro + VAT)

Polecam przeklikać się przez poszczególne portfele i rozwiązania na stronie producenta Ledger Wallet. Być może przekona was dokładniejszy, techniczny opis, lub znajdziecie promocję, której jeszcze nie było, gdy ja kupowałem swój model. Nie ma co ukrywać, portfel w euro jest dość drogi, jednak patrząc na cenę w BTC już nie tak bardzo… W momencie pisania 1 BTC kosztuje prawie tyle, ile uncja złota.

Pudełko Ledger Nano S

Pudełko Ledger Nano S

19/02/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Leadership – cechy nowoczesnego lidera

Trafiłem na notatki dotyczące bycia liderem w środowisku pełnym technologii i innowacji: core to wystawienie się na widok publiczny za pomocą technologii i social media. Ekstremalnym przykładem jest lider startupu, który upublicznia co dzień ile czasu rano spędził nad czyszczeniem swojego inboxa (pomaga też zorientowanie się w jego pracy – otrzymuje setki wiadomości). Transparency is king? Zdecydowanie tak, tym bardziej, że jako preferowany kanał komunikacji raz na jakiś czas są sesje Ask Me Anything z zespołami.

Wybijającymi cechami lidera w nowoczesnym świecie są znajomość kontekstu i wizja. Korzystając z tych cech ma spełniać swoje główne zadanie: „get right people to do right jobs”. Kolejne ważne umiejętności dotyczą designu (experience design, process design, customer journey design).

Co robi lider? Rozwiązuje problemy zespołów w agilowym środowisku (team work, collaboration). Jakich umiejętności potrzebuje lider do tego? Umiejętności komunikacyjne, partnering skills, ale uwaga – not negotiation, but finding common grounds on issues.

Dalsze lektury: Netflix Manifesto.

Źródło to podcast na soundcloud, który przyszedł w newsletterze, niestety nie mam już link.

Stos monet

18/02/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Teoria skapywania i błędy poznawcze

Teoria skapywania do domniemana teoria, która tłumaczy zjawisko przechodzenia pieniędzy, które zostały przekazane bogatym (np. w postaci ulg podatkowych lub po prostu spuszczonych z helikoptera do rezydencji) do biednych. Trafiłem na świetne video, które tłumaczy zjawisko i porusza kilka innych tematów natury ekonomicznej i kognitywnej.

Spotkałem się ostatnio z tym terminem podczas… oglądania debaty prezydenckiej Clinton – Trump, gdzie hasło „Trump up, trickle down” było świetnym zagraniem sztabu demokratów. Back to the video… Trickle down economics nie funkcjonuje jako prawilna ekonomiczna teoria, jest to przykład sofizmatu rozszerzenia, stosowanego często w debacie o tzw. wolnym rynku. Często sprowadza się do niego dyskusje, w którym ścierają się poglądy ile przymusu stosować w państwie / gospodarce.

Wsparcie definicji (wiki):

Sofizmat rozszerzenia, sofizmat – błąd logiczno-językowy, w wersji podstawowej polegający na atakowaniu przesadzonej wersji argumentu czy twierdzenia drugiej strony dyskusji („atakowanie chochoła”), czyli odpowiedź na stwierdzenie, które w rzeczywistości nie zostało przez drugą stronę wypowiedziane. Inne odmiany tego sofizmatu to:

  1. cytowanie słów przeciwnika wyjętych z kontekstu – wybór takich słów, które wyjęte z kontekstu wypaczają poglądy danej osoby;
  2. atak na osobę, która nie potrafi zręcznie prowadzić dyskusji na dany temat i po „zwycięstwie” w takiej dyskusji twierdzenie, że udowodniony został przeciwny punkt widzenia;
  3. wymyślenie fikcyjnej osoby rzekomo posiadającej poglądy, które są krytykowane, i używanie jej w dyskusji.

Z video przychodzi wiele inspiracji, między innymi to, ze bogacenie się zależy od sprawnego zaspokajania potrzeb konsumentów, a co za tym idzie, podnoszenie ich poziomu życia; tłumaczy to zarówno działalność samego przedsiębiorcy (np. tworzenie miejsc pracy, automatyzacja,), jak i jego otoczenia – nastawionym na zysk. Istnienie zysku potwierdza podążanie w dobrym kierunku (sprawne zaspokajanie potrzeb klienta, itd). Konsumenci decydują. Tyle teoria.

A wy, jak myślicie? Czy aktualny konsument ma pełnię sił decyzyjnych w sprawach alokacji kapitału, funkcjonowania rynków? Jak wpływa na to zadłużenie? Jak działa na rynek koncentracja kapitału? Dlaczego w Polsce niewiele osób potrafi powiedzieć cokolwiek na temat „old money”?

 

09/02/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Raporty finansowe na początek 2017 część 1

Nadrabiam zaległości w czytaniu raportów finansowych na 2017 z największych biur tradingowych na świecie.

Technical outlook z Goldman Sachs ma bardzo jasnych faworytów: S&P500 z przekonaniem w górę w kierunku 2400. Dolar w górę, kosztem euro, jena, juana. Euro i funt wyraźnie będą odstawać. Ropa i gaz – sentyment pozytywny (WTI $65). Złoto, platyna – sentyment negatywny. Złoto z potencjałem spadku aż do $989, platyna aż do $825. Chiński rynek akcji zdaje się nie być w stanie utrzymać wzrostów i outlook jest negatywny. Amerykańskie obligacje znajdują się cały czas w długoterminowych kanałach potwierdzających trend – GS pisze, żeby obserwować i czekać na sygnały przy wsparciach. To, co zawsze onieśmiela mnie czytając te wykresy, to zupełny brak uzasadnienia mającego związek z rzeczywistym światem: budowanie bazy, kanały wyznaczające trend, poziomy procentowe fibo…

Jeffrey Gundlach w prezentacji (Drain the swamp) pisze o przyszłości Trumpa na stanowisku – porównuje do Reagana (to już znałem). Zwraca uwagę na deficyt handlowy USA (największy z Chinami – $350B, z Eurozoną ponad $100B, potem Japonia, Meksyk, Korea, Indie…). Omawia źródła wpływów federalnego rządu (Income tax 47%, Payroll tax 33%, Corporate income tax 11%, excise, estate i inne podatki – 9%) w kontekście cięć. Pokazuje, jak przez lata zmieniał się podział wydatków USA (największe idą na programy socjalne i ekonomiczne ponad $2.5T, na obronność grubo poniżej $1T), przytacza wykres – grubo opadający wydatków na constructions per capita. Ciekawa plansza jakie polityczne wydarzenia czekają nas w 2017: pod koniec marca Article 50 wchodzi w życie w UK, w kwietniu/maju są wybory we Francji, w październiku w Niemczech. Bardzo zaciekawił mnie wykres prawdopodobieństwa kolejnych podwyżek stóp procentowych w USA, w grudniu 2016 (100% – poprawnie przewidziane), w marcu 2017 (100%!), w czerwcu 2017 (100%!!). Wykres inflacji – ruch w górę. Na koniec dużo wykresów dotyczących obligacji US i stosunku rentowności do surowców/aktywów.

Przejrzałem szybko raport Societe Generale – Multi Assett Portfolio. Ze zmian, zredukowali przewartościowane ich zdaniem bondy (-9% do 29%) na equities +8% (do 58%), z powodu rate hike w US i early tapering w EU, co spowoduje „stop of bond party since 1980ties). Zwiększają japanese equities, które mają zostać wsparte spadającym jenem (do 120 by end of 2017) – wzrost o 5% do 8%. Zwiększają – chyba kontrariarnie – ekspozycje na euro z targetem 1.09 na koniec 2017. Kolejne – buy volatility ze względu na hard brexit i wybory we francji w pierwszej połowie roku. Chiny (mainland) i Rosja wyglądają bezpiecznie. Radzą uważać na kraje, które mogą stracić na nowej polityce handlowej USA (Taiwan, Połudnowa Korea, Kanada… czyli te, które nie mają siły negocjacyjnej). Na koniec true safe assetts for 2017: long euro cash, long Japanese Government Bonds, long gold.

Nautilus SP500 Indicator Framework przewiduje S&P na poziomie 2500-2800, ze względu na momentum i techniczne aspekty. Ekonomicznie jest już trochę gorzej (głównie ze względu na wzrost stóp procentowych) i sentyment też już nie wspiera – ale wagi przyłożone w modelu – 60% techinczne, 20% sentyment i 20% fundamenty dają wynik up up up.

Royal Bank of Canada Capital Markets prognozuje S&P500 w okolicach 2500 pod koniec roku. Wzrost EPS ma wynieść +7.6% w 2017 i 9,5% kolejnym roku (głównie ze względu na korzyści podatkowe od Trumpa), dzięki czemu zwiększy się P/E. Rekomendacje: Financials, Healthcare, Energy, Materials, Industry. Market Weight: Technology, Discretionary. Nie rekomendują (underweight): Staples, Utilities, Telecom, REIT.

Standard Chartered dostarcza na start niezłą definicję razem z ich przewidywaniami „Piwotu” (Pivot – mając jedną nogę twardo na ziemi, druga przekręca się w nowym kierunku). Na początku odniosłem wrażenie, że chodzi o switch do reflacji – czyli do szybszego wzrostu, w celu dogonienia po okresie, gdzie asset/rynek underperformował, potem jednak analiza się rozwija. Warta uwagi jest ocena, że szybkość procedowania trendów jest wzmocniona błyskawicznym obiegiem informacji, m.in. dzięki social media. #Piwot1 from monetary to fiscal – od 1999 luźna polityka monetarna ma zostać zastąpiona przez fiskalne zabiegi Trumpa (zwiększenie wydatków na infrastrukturę, obronę; cięcia podatków) – reakcją FED będzie zacieśnianie polityki monetarnej. #Piwot2 from deflation to inflation od kryzysu finansowego, a właściwie nawet od dot-com bubble świat fokusował się na lęku przed deflacją, w świecie słabego wzrostu i bardzo wysokiego zadłużenia. W wyniku wieloletnich działań, bezrobocie w USA jest już na tak niskich poziomach, że zwykle na takich jest już presja na wyższe pensje. Dodatkowo, po 5 letnich spadkach poziomu cen producentów w Chinach zaczęły one znów wzrastać, zdejmując presję dezinflacyjną. Na koniec, wzrastające ceny ropy to kolejny dodatek do presji inflacyjnej. #Piwot3 from globalism to protectionism Aktualnie zahamowanie postępu globalizacji, bardziej niż cofanie się w kierunku protekcjonizmu – ale kierunek został ustalony. USA w awangardzie odwrotu i sygnał został jasno wysłany. #Piwot4 from Pax Americana to multi polarity Chiny liczą na zyski po rezygnacji z TPP i wzrastają w siłę. SC zaznacza, że multi polarity wzmaga ryzyko black swans (ze względu również na wzrastające ciśnienie wynikajace z wycofywania się wpływów USA na świecie). Key views: multi asset portfolio, corporate bonds to outperform government, oil prices higher, eur/usd down. Bardziej szczegółowo: wyższe GDP (szczególnie Rosja i Brazyla, a za wyjątkiem EU, Kanady, Mexyku), wyższa inflacja, wyższe interest rates. Podoba mi się rozwinięcie przewidywań na różne scenariusze (muddle-through, stagflation, reflation, deflationary downside – w zależności od tego jak układają się poszczególne parametry działań banków centralnych, gospodarki, bondów, surowców, inflacji). Dalej jest reasoning dlaczego wybrali takie portfolio (oparte na dywersyfikacji i scenariuszach). Jestem pod wrażeniem tego raportu!

Outlook 2017 od UBS przejrzałem tylko executive summary, w którym zostało bardzo pięknie nazwanych kilka ważnych zjawisk: fiskalny stymulus pozostał jako jedyny opcją kontrolującą gospodarkę (NIRP i QE są postrzegane jako kontrproduktywne), w dodatku jasno zostało powiedziane, że stopy musiałyby spaść o 5%, żeby kontrola za pomocą stóp procentowych była skuteczna; wydatki na infrastrukturę mogą przynieść więcej revenue, niż kosztują przy odpowiednim kierowaniu tymi środkami – i tutaj ważne: można skierować je w kierunku tych, którzy przegrali w miarę postępu globalizacji (!); z drugiej strony, widzą największą potrzebę inwestycji infrastrukturalnych we Włoszech i UK. Nadmienili, że widzą globalną zmianę w postrzeganiu policies (zaczęła się w Kanadzie). Wierzą, że kolejność fiscal stimulus będzie następująca: those offering fast payback (roads, telecoms), potem social infrastructure (R&D, education), na końcu defense. Dalej standardowy fragment o mobilnym necie, technologicznych spółkach, etc. Potem fragment o Chinach – sami piszą, że od 6 lat się powtarzają – Chiny są kredytodawcą świata, inwestują zamiast przejadać i w końcu nadwyżka będzie musiała zostać wyeksportowana (dedukuję, że inwestują za granicą…), zwracają uwagę, że mimo dużej ilości non performing loans mogą one być rolowane i pożyczkodawcy nie szukają RoE, tylko market share; nie wykluczają devalue of currency; Chińczycy patentują dużo (40% aplikacji na świecie), produkują absolwentów (29% wszystkich) – stąd konkluzja, że firmy mające Chińczyków za konkurencję nie powinny zajmować dużo miejsca w sensownym portfelu!! Mają tu na myśli autos, telecom equipment, supercomputers. Nadmieniają, że Europa może pozytywnie zaskoczyć (demand, GDP wspomagane przez słabe euro – The undervalued euro also helps with each 10% off the euro trade- weighted adding c.1.1% to nominal GDP growth.). Dalej parę prognoz / powiązań: wzrost UST10Y do 3%, a Bundów do 1%. Na tej podstawie – equities withstand treasuries growth; also regions – Japan best followed by continental eu. Dalej: The most correlated sectors to rising yields are financials, materials and capital goods; the worst performing sectors are consumer staples and telecoms (in the US, utilities). Następnie omawiają szczegóły rekomendacji poszczególnych sektorów/gałęzi.

Na koniec House view od UBS.6 months+ – Zaczynają od asset allocation i tutaj bez niespodzianek – duża pozycja w US assets i euro high yield vs. high grade bonds. Nie boją się zbyt ostrych podwyżek stóp procentowych, bo wiedzą, że FED będzie bardzo ostrożnie sprawdzał reakcje i dane z gospodarki. Dalej jest ciekawiej – przewidują, że bardzo niedowartościowane euro (patrzą na purchasing power parity) umocni się do 1.15. Long term rekomendacje: EQUITIES: US Equities, us dividends and buybacks, US tech, emerging markets, sustainable value creation in EMs, BONDS: corporate hybrids, us leveraged loans, us tips, eu HY, WALUTY: FX EM, EUR, HEDGE FUNDS: navigating us rising rates with hedge funds. Long term stay-aways: Swiss equities, Bonds: DM high grade bonds, replace well-worn bonds, FOREX – unikaj DM FX (AUD, CAD, SEK) i USD.

Uff. Sporo insightów, sporo ciekawych spojrzeń, kilka trafnie nazwanych zjawisk.

07/02/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Jak Pokemon Go wpływa na głowę… Case study

TLDR; Opisuję co odkryłem uczestnicząc w początkach rewolucji mobilnych gier – Pokemon Go. Gra zawiera dużo mechanizmów przyciągających uwagę i wymuszających aktywność, bazujących na dopaminie i emocjach. Używać z umiarem.

Pokemon Go to prawdopodobnie największy fenomen 2016 roku w świecie wirtualnych rozrywek. Rewolucyjna gra, która wyciągnęła z domów setki tysięcy zasiedziałych fanów gier komputerowych, kreskówek, zarówno w gimnazjalnym wieku, jak i trochę starszych. To pierwsza, i zapewne nie ostatnia aplikacja, która wykorzystuje mapy i realny świat, nakładając na niego wirtualną, ekscytującą warstwę.

Pikachu

Pikachu

Nie jestem fanem pokemonów, kreskówkę oglądałem wiele razy, ale bez zacięcia do zapamiętania nazw stworków czy śledzenia historii. Wiem, że istnieje bardzo rozwinięty ekosystem pokemonów na Nintendo i największą popularność notuje się w Japonii i USA. Do gry zachęciła mnie możliwość uczestnictwa w rewolucji – szkoda mi było odpuścić bycie tu i teraz w czasie zmieniających się paradygmatów grania i mobilnej rozrywki. Tym bardziej, że gra została znakomicie zrealizowana, pomysłowość twórców sięga dużo wyżej, niż gracze widzą na swoich małych ekranach. Uczciwie trzeba przyznać, że na starcie nie obeszło się bez problemów z wydajnością i działaniem.

Gra wystartowała w różnych terminach w różnych krajach (na początku w Japonii, w Polsce start był opóźniony) i oczekiwanie dodawało emocji. Już na starcie, głębsze spojrzenie na to, co dzieje się podczas grania wywoływało wątpliwości – dostęp do kamery i charakter rozgrywki pozwalał grze na zbieranie szerokiej gamy danych o użytkownikach. Lokalizacja, bliskie otoczenie, np. wyposażenie domu, niegrający członkowie rodziny, miejsca, które się odwiedza to tylko początek tego, co trafiało na serwery. W przypadku biur i przestrzeni biznesowych, szczególnie w korporacjach, istniało duże ryzyko wycieku poufnych danych. Swoim życiem od razu rozpoczęły żyć plotki, jakoby np. policja zdemaskowała gangstera, który bawił się grą rozszerzającą rzeczywistość i tym samym zdradził swoją lokalizację i rzeczy, które były bezpiecznie schowane w czterech ścianach.

Pieniądze

Struktura własnościowa spółki została dobrze opisana w kilku miejscach, kto zyska najwięcej jest opisane między innymi tutaj. Warto z pewnością zgłębić ten temat i anglojęzyczny internet wyrzuci w wynikach wyszukiwania sensowne analizy kto położy rękę na największej części zysków. Mogę krótko wymienić Nintendo, Niantic (googlowski startup), producentów smartfonów i baterii, firmy telekomunikacyjne pobierające opłaty za transfer danych i firmy obsługujące mikropłatności, szczególnie Bango. Większość kapitału, który został zebrany w big data pod postacią zbioru zachowań graczy, lokalizacji, zwyczajów zostanie wykorzystany w przyszłości do profilowania, zbierania i analizowania wzorców oraz tworzenia jeszcze skuteczniejszych aplikacji.

Jak wygląda życie gracza Pokemon Go? W wielkim skrócie to absorbująca rozrywka, pod którą kryje się niepewność i nieświadomość mechanizmów rządzących grą. Ze względu na to, że jest to nowy typ rozrywki, początkowa część gry to odkrywanie, jak działa nakładka Pokemon Go na rzeczywisty świat, mechanika łapania stworków i częstotliwość ich pojawiania się. Bardzo ważna jest lokalizacja punktów, gdzie dostaje się itemy konieczne do prowadzenia gry (pokeballe, potiony, revivy, jaja) – algorytm przyznaje te miejsca wg gęstości zaludnienia, co stawia już na początku pierwszą barierę. Granie ma sens jedynie w dużych miastach, gdzie występują bardzo popularne miejsca lub obszary o dużej populacji. Znajduje się tam więcej punktów dystrybucji przedmiotów i większa częstotliwość pojawiania się stworków (spawn co godzinę i pozostanie w miejscu przez pokemona przez max 15 minut pozwala na w miarę komfortowe dotarcie do miejsca i wyłapywanie).

Dopiero doświadczony gracz rozpozna, jakie parametry powinien rozwijać. W grze jest uniwersalna jednostka – stardust, która służy do ewolucji stworków, jednak schodzi ona na dalszy plan względem liczby pokeballi, które są konieczne do łapania i poziomu XP, który pozwala na zdobywanie poziomów i wpływa na to, czy widzimy „mocniejsze” pokemony na kolejnych stopniach ewolucji. Dochodzimy więc do celów…

Cele

„Catch them all” to fraza, która jest mottem całej serii bajek. Trudno się dziwić, że stała się również motywem przewodnim gry i motorem napędowym wielu graczy, którzy spędzali cały swój wolny czas biegając po mieście (pierwszy gracz, który wypełnił Pokedex dostał od Expedii bilet lotniczy do Japonii i Australii, żeby skompletować zbiór), wierząc, że będą pierwsi. Nie jest jednak sekretem, że ekstremalnie trudno jest skompletować wszystkie Pokemony. Nawet, jeśli spędzi się te kilkaset godzin biegając i wypełniając levele, żeby umożliwić sobie w ogóle znalezienie najlepszych pokemonów, to ostateczną barierą jest właśnie fakt, że obok ponad setki ogólnodostępnych – jest jeden gatunek pokemona, który jest dostępny tylko w Ameryce, jeden dostępny tylko w Australii, jeden dostępny tylko w Azji… Zastanawiam się, jak gracze racjonalizują sobie ten fakt…

Tauros - pokemon dostępny tylko w USA

Tauros – pokemon dostępny tylko w Ameryce

Gdy już gracz uświadomi sobie, że złapanie wszystkich pokemonów to misja na lata, rozpoczyna sobie budować cele poboczne. Twórcy gry zaprojektowali wiele dodatków, które pasują do różnych typów graczy. Preferujący rywalizację sprawdzą swoje zbiory w walce o gym (potrzeba do tego świetnych jednostek), do zebrania jest kolekcja medali dla fanów statystyk (liczba pokemonów, przechodzonych kilometrów, złapanych poszczególnych typów, liczba ewolucji to tylko początek listy), nie wspominając już o poziomie czy konkretnych stworkach.

Medale w Pokemon Go

Medale

Konkretne pokemony charakteryzują się parametrami (Individual Value) – te z najwyższymi wartościami są trudne do zdobycia przez wyłapywanie – po najlepsze trzeba sięgnąć do „wychodzenia” jaj. 2, 5 lub 10 kilometrowe jaja umieszcza się w inkubatorze i spaceruje się, aż się wyklują. To najlepsza droga do realizacji jednego z podstawowych celów – posiadania świetnego i „doładowanego” pokemona. Im rzadszy stworek, tym większy prestiż z posiadania, a dodatkowo ich użyteczność można sprawdzić w walce w gymach – posiadacze najlepszych Gyardosów, Snorlaxów, Charizardów, Dragonitów, Vaporeonów mogą zapewnić sobie przypływ Pokecoinów za stałą obecność ich najlepszych stworków w gymach. Wydaje się, że wszystko w grze się przeplata, zdobywanie medali pomaga w łapaniu trudniejszych pokemonów (zdobywa się bonus do łapania, co w praktyce przekłada się po prostu na większe prawdopodobieństwo złapania dzikiego stworka w kulę), łapanie i ewolucja zwiększa poziom XP, który pozwala widzieć więcej pokemonów, łapać ich więcej i robić ewolucję pozyskując rzadsze egzemplarze. Nie jest to tylko wrażenie, tylko świadome zaprojektowanie gry do wykonywania większości zaplanowanych przez twórców czynności.

Vaporeon

Vaporeon

Najczęściej przemilczana, ale niezwykle ważne jest decyzja, czy wspomagać się dokupowaną walutą, „Pokecoin”. Nie opłaca się kupować za nią pokeballs, ale dodatkowe inkubatory (z jaj wykluwają się najlepsze jednostki, które sprawdzą się jako trofea lub pokemony do walki w gymach) i lucky eggs (pozwalające na podwojenie punktów XP) są znakomitym wspomagaczem, oszczędzającym czas i wysiłek.

Sklep Pokemon Go

Sklep Pokemon Go

Kupowanie to nie jest jedyna opcja – Pokecoins dostaje się również za wygrywanie w walce o Gym – raz dziennie można zgarnąć bonus za wszystkie pokemony, które umieściliśmy w gymach (i które przetrwały). Za jednego pokemona dostaniemy 10 Pokecoins (o wartości ok. 6-10 centów, gdybyśmy mieli kupić je w sklepie).

Konsekwencje

Co prawda zaliczamy grę do kategorii rozrywki, ale zawsze jest „coś za coś”. Grając w Pokemon Go poświęcamy zdrowie (oczy wlepione w ekran komórki i kręgosłup wykrzywiony od nienaturalnego ułożenia głowy podczas marszu), nie mówiąc już o ryzyku potknięcia czy potrącenia przez samochód. Technicznie, gra zużywa bardzo dużo baterii w telefonie, więc aktywni gracze muszą pogodzić się z częstym ładowaniem lub zmienić szybciej telefon. Największym złodziejem jest jednak konieczność kierowania naszej uwagi na grę, a co z tym idzie, traci się ogromne ilości czasu na przełączanie uwagi od rzeczywistości do gry i z powrotem. Wielki kunszt twórców gry da się poznać wgłębiając w to, co dzieje się w naszym mózgu…

FOMO

Fear of missing out dotyka graczy Pokemon Go w szczególnym stopniu. Losowe pojawianie się pokemonów w połączeniu z przekonaniem, że niektóre pokemony występują rzadko to mieszanka, która przymusi mniej odporny mózg do ciągłego sprawdzania, jakie stworki pojawiły się aktualnie w zasięgu telefonu nawet wtedy, kiedy gracz zajmuje się czymś innym, niezwiązanym z grą. To samo dotyczy zwykłych czynności, które mogłyby wspierać wysiłek „levelowania”, czyli np. jazda samochodem – niepokój spowoduje zbyt szybkie poruszania się, które automatycznie odłącza zbieranie kilometrów potrzebnych do wykluwania pokemonów z jajek (częsty przypadek w USA to włączanie aplikacji w korkach, które ze względu na niską prędkość poruszania pozwalają na „oszukanie” aplikacji). Naturalne jest bieganie do Pokestopów, gdy pojawi się dokoła nich stworek, którego jeszcze nie ma się w zbiorze. Dochodzi do tego rywalizacja – dobrze jest mieć wśród bliskich znajomych osobę, która również gra. Wspólne spędzanie czasu buduje relację, wspomaga dodatni efekt aktywności fizycznej, która niestety jest negowana faktem, że największa gęstość points of interest jest w mieście – w efekcie biega się w zanieczyszczeniach. Mam wrażenie, że sama natura gry wyklucza „zdrowe” korzystanie z niej, np. jedynie podczas dojazdów do pracy tramwajem lub podczas niedzielnego spaceru. Stawianie sztywnych granic nie sprawdza się w przypadku wykorzystywania lękowych mechanizmów, tym bardziej, że chodzi o utracone korzyści. Może jedynie pomóc tutaj przeszkoda wewnątrz samej gry, np. przez mieszkanie w rzadko zaludnionym miejscu gra po prostu nie generuje pokemonów w domu, przez co nie opłaca się jej włączać.

Hackowanie mózgu

Ludzki mózg w celach przetrwania i rozwoju rozwinął wiele mechanizmów stymulacji. Kunszt twórców gry objawił się w błyskotliwym zastosowaniu grywalizacji i jej efektów. Po włączeniu gry gracz zostaje wciągnięty w pętle stymulacji coraz większymi dawkami dopaminy – gra wykorzystuje aż do nasycenia „zdrowe” mechanizmy:

  • stymulacja mózgu przez poszukiwanie i znajdowanie (u podstaw tego mechanizmu leżą pragnienia – kto by nie chciał mieć największego Snorlaxa, który wytrzyma we wszystkich gymach?). Należy tutaj odróżnić pragnienie od mechanizm preferencji, który nie opiera się na dopaminie, ale na optoidach – choć są badania wykazujące, że te mechanizmy są zbyt skomplikowane, żeby przeprowadzić taki prosty podział.
  • przekraczanie oczekiwań (pozostawiając aplikację włączoną możemy w końcu natknąć się na super rzadkiego pokemona pośród stu zwykłych rattatów i pidgeyów. Z jajka może wykluć się Gayardos, na którego trzeba zebrać aż 400 cukierków.
  • emocje (oprócz rywalizacji ze znajomymi, źródłem emocji może być walka w pokestopach, duma z świetnej kolekcji, zadowolenie z grania bez dopłacania pieniędzy za monety – kosztem czasu…)
  • efekt nowości (każdy pokemon pojawi się jeden raz jako nowy stworek, ze specjalną animacją dodawania do Pokedexu, gdzie nie zdobyte jeszcze pokemony zajmują „puste” miejsca. Bieganie za pokemonami często zaprowadza gracza w rejony, w które z własnej woli nie miałby powodu się wybrać. W kolejnych etapach gry będą pojawiały się kolejne generacje pokemonów.

Na szczęście, ludzki organizm ma wbudowany mechanizm ratujący system dopaminowy od „przegrzania” – neurotransmiterom wraz ze wzrostem stymulacji jest coraz trudniej wzbudzić reakcję. Dla gracza ma to takie konsekwencje, że żeby utrzymać poziom stymulacji, muszą dostarczać mózgowi coraz silniejszy bodziec. Ma to efekt np. w postaci wielokrotnego odświeżania gry w ciągu dnia, wielokrotnego włączania i wyłączania gry, korzystania z gry w momentach, które bez „konieczności” otrzymania bodźca gracz wykorzystałby na coś innego. Gra, która co najmniej w części opiera się na zmianie lokalizacji może doprowadzić do sytuacji, w której gracz podróżuje do nowych miejsc, których tak naprawdę nie widzi, ponieważ jest pochłonięty grą…

Gra jest tak dobrze zaprojektowana, że nawet gracze nie związani mocno ze światem pokemonów z łatwością odnajdują się w tym pół wirtualnym świecie – również dzięki wykorzystaniu powyższych mechanizmów. Na początku w grze było 150 pokemonów, na pewno będzie ich więcej… Po pewnym czasie od startu dołączono kilka kolejnych, „małych” stworków…

Pokedex

Pokedex – lista pokemonów

Jak żyć?

Gra Pokemon Go DZIAŁA. Nie tylko jako mechanizm biznesowy, czy rozrywka, ale jako zjawisko, łączące wirtualny świat z rzeczywistym. Gracz może znaleźć się w sytuacji, w której przegapił moment, w którym dał się wciągnąć. Nie potrzeba do tego fascynacji żółtym chomikiem strzelającym iskrami czy zainteresowania światem anime.

Znając mechanizmy, które wykorzystuje gra, można łatwiej przeciwstawić się destrukcyjnemu wpływowi nadmiernej stymulacji, która w efekcie doprowadza do niekorzystnego rozporządzania naszym czasem, zdrowiem i uwagą. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to proste, a big data i rozpoznawanie wzorców pomaga dostosowywać grę w czasie rzeczywistym, wystawiając gracza na próbę, której nie może oprzeć się statystycznie najwięcej graczy…

###

Jesteś nowy w temacie Bitcoin? Sprawdź, czy możesz załapać się na darmowe bitcoiny.

Masz już kryptowaluty? Pamiętaj, żeby trzymać je w bezpiecznym portfelu bitcoin / ethereum.