cenazysk.pl

w poszukiwaniu wartości

tory kolejowe
tory kolejowe

Jak sobie radzić ze straconymi okazjami inwestycyjnymi?

| 0 comments

Rozmyślam czasem nad treścią, którą czytam w internecie – tak, nie tylko przeglądam… Zaskakująco duża część tzw. analiz ad hoc, czyli opinii internautów na gorące inwestycyjne temat, wyraża żal z powodu decyzji inwestycyjnych podjętych w przeszłości oraz wiele z nich występuje w połączeniu z koncepcją, którą w zamian ów inwestorzy zrobiliby (ale nie zrobili). O co chodzi?

Ze zjawiskiem straconej okazji spotykamy się praktycznie codziennie, najczęściej jednak komunikacja dotycząca tej kwestii odbywa się z naszym minionym „ja”. Mam tu na myśli np. dyskusje z samym sobą sprzed 3 godzin na temat nie rozpoczęcia konwersacji z potencjalnie atrakcyjnym nieznajomym, nie kupienia potrzebnego produktu podczas wczorajszych zakupów, etc. Dziwnym trafem, tzw. „ja trochę wcześniej” nie znalazłem energii, motywacji, zasobów intelektualnych do zrobienia czegoś, co „teraźniejsze ja” uważa za brakujące. Choć te objawiające się we postaci frustracji lub emocji niespełnione potrzeby zwykle odchodzą dość szybko, zastąpione przez nowe podniety (adaptacja…), to w świecie inwestowania i pieniędzy nie jest już tak łatwo.

Dlaczego nie jest łatwo? Zdaje się, że w grę wchodzi złowrogi mechanizm, w którym aparat poznawczy chce ukarać sam siebie za to, że stracił okazję na ewolucyjny sukces. Naturalny priorytet, który jest powyżej wszystkich dostępnych dla świadomości motywacji, coś w stylu rogu obfitości, który był na wciągnięcie ręki. Stracone okazje związane z pieniędzmi, które w naszej kulturze obiecują spełnienie dowolnych potrzeb, zwłaszcza ewolucyjnych, ściśle wiąże się z mechanizmami sterowania mózgiem. Mechanizm dopaminowy, który już wcześniej opisywałem np. w artykule o Pokemon Go, jest skalibrowany na to, co dramatycznie przekracza oczekiwania – i będzie rozregulowywał myślenie, np. motywując do reagowania w sytuacji, w której jest już dawno za późno na złapanie odjeżdżającego pociągu.

Ludowa mądrość głosi, że nie można mieć wszystkiego (co jest niefortunnie sformułowaną prawdą), a współczesność chce za wszelką cenę udowodnić, że jest inaczej: skracając dystans za pomocą technologii, ułatwiając dostęp, globalizując, coachując „you can do it”. Stąd, pierwszym krokiem do odzyskania sterowności spod zalewu hormonów i aktywatorów jest odzyskanie świadomości priorytetów – zakładając, że przypomnieliśmy sobie, że jesteśmy w świecie ograniczonych zasobów. Pamiętam, że najważniejszym zasobem jest czas, więc odcinam się od bodźców, które są triggerem emocji i myśli. Dzięki temu uwalnia się przestrzeń (mentalna, emocjonalna, energetyczna), która jest potrzebna do nowego startu.

Dalsze kroki zależą od typu osobowości, stylu życia, siły emocji towarzyszących wydarzeniom. Być może regrets są tak silne, że wybiorę się w misję, żeby oderwać się od poprzedniej rzeczywistości? Złote sztabki dla wszystkich, nie tylko dla mnie? Albo wręcz przeciwnie, odpoczynek, relaks, uwolnienie; zamiast gromadzenia zasobów – rozproszenie w celu zredukowania napięcia i przygotowania jeszcze większej przestrzeni pod nowe wyzwania? Liczy się rzeczywiste odcięcie od wirtualnej rzeczywistości wymyślonych, wirtualnych zysków. Jak zacząć? Najlepiej komuś o tym opowiedzieć…

Następny etap to żałoba. Często rozumie się to słowo jedynie w przypadku strat związanych z ludźmi, ale psychologicznie każda energia, która przepłynęła wymaga uwagi, szczególnie, jeśli dokonała w nas zmiany. Istnieje przekonanie, że mężczyźni mają trudności z przeżywaniem żałoby ze względu na brak aparatu poznawczego i językowego – znacznie utrudnia to komunikację z bliskimi i z samym sobą. Ten etap ma niejasną nazwę i jego przejście ma również bardzo osobiste cechy. Często wiąże się z pozostawieniem miejsc lub branż, wyjazdem, opuszczeniem, często jest przeciwnie, wymaga jeszcze większego zaangażowania w produktywne działania na tym samym polu. Bardzo ważne jest wsparcie z zewnątrz. Efektem tego etapu jest akceptacja i włączenie wyników tego wydarzenia do własnego życia, bagażu doświadczeń i wachlarza przebytych dróg. Z zaskoczeniem stwierdza się potem, że tak właśnie powstają blizny po walce, która wydarza się poza strefą komfortu.

Akceptacja niedoskonałości pozwala na zmniejszenie oczekiwań i uwolnienie przestrzeni pozwalającej po prostu funkcjonować. Stracone okazje, decyzje, które okazały się nietrafione to całkowicie normalne zjawiska. Być dla siebie łagodnym to dobry prezent na początek, przecież nie ma nic lepszego niż nowy start.

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.