cenazysk.pl

w poszukiwaniu wartości

Beijing Chiny - dług chiński

22/07/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Chiński dług – kolejna przegrana walka z rzeczywistością

Dziś będzie znów długo, więc zalecam zrobienie sobie kubka chińskiej, zielonej herbaty do picia podczas lektury. Ostatnio poruszyłem temat funduszy inwestycyjnych w Chinach i opisałem niebezpieczeństwa, jakie grożą temu sektorowi.

Na początek – do kogo trafiają pieniądze, które wpłacają Chińczycy kupujący Asset Management Products? Przypomnijmy sobie cudo nazwane CDO (Collateralized Debt Obligations), czyli derywaty, które przyczyniły się walnie do kryzysu 2008-09… Tak, pieniądze mieszkańców państwa środka trafiają do developerów, którzy budują kolejne osiedla, biurowce i miasta oraz do różnych przedsięwzięć (typu „get rich first”), prowadzonych przez ludzi znajdujących się wystarczająco wysoko w partyjnej hierarchii. Menedżerowie funduszy kupują udziały lub obligacje tych ryzykownych firm i przedsiębiorstw licząc, że firmy będą działać wystarczająco długo, żeby dostać zwrot. Problem w tym, że jesteśmy już tak daleko w cyklu, że nie ma szans na spłatę tego kapitału bez interwencji rządu lub kolejnego, wielkiego napływu kupujących (mieszkania, jednostki funduszy, produkty firm zasiedlających biurowce).

Sprowadza się to do chińskich inwestycji w infrastrukturę. Nie chcę uderzać w populistyczny ton i przytaczać chińskich miast-duchów albo inwestowania w mieszkania i apartamenty w celu zarobienia na wzroście ich wartości, zamiast po prostu do poprawy jakości życia przez mieszkanie w lepszym miejscu lub wyższym standardzie. Chciałbym znaleźć jakąś analizę z konkluzją skuteczności chińskich inwestycji, chociażby w postaci sprawdzenia, na ile inwestycje przełożyły się na poprawę życia mieszkańców, wzrost produktywności lub rozwiązanie konkretnych problemów. Z braku realnego dowodu (np. krach, który się wydarzył) zakładam, że produktywność wzrasta i problemy są rozwiązywane w zadowalającym tempie i beneficjentami rozwiązań jest wystarczająca liczba ludzi. Innymi słowy – wzrost gospodarczy słabo rozwiniętego państwa. Co jednak, gdy chcę wiedzieć więcej?

Obiecałem spojrzenie na chiński dług. Zaczniemy od niedawnej historii – chińscy decydenci widzą doskonale, że efektywność inwestycji spada – coraz mniej wzrostu gospodarczego z coraz większych inwestycji (w 2014 – z 25T yuanów wzrostu zadłużenia wygenerowano 6T yuanów wzrostu gospodarczego więcej). Jak to z centralnym planowaniem bywa, góra wyznacza targety, ale to od lokalnych managerów i projektantów wymaga się, żeby plany zostały przemienione w rzeczywistość. Często wymaga to pogodzenia wykluczających się wytycznych. Od 2014 jednym z ważniejszych motorów wzrostu stały się partnerstwa publiczno-prywatne (w 2016 rząd zaakceptował prawie 20 trylionów yuanów w projektach w tej formie) i już teraz pojawiają się głosy, że jest to ukryta stymulacja praktycznie bez większej kontroli efektywności inwestycji – analogicznie do 2008 roku, gdzie dużo pieniędzy zostały przetracone na chybione projekty. Na przestrzeni jedynie 4 lat dług lokalnych władz zwiększył się 2,5 raza (z 10 trylionów yuanów w 2010 do 24 trylionów yuanów w 2014) – głównym motorem i jednocześnie narzędziem wzrostu były nieruchomości: ziemia i to, co na niej powstaje.

Stary schemat pożyczania pod inwestycje oparte na przedsięwzięciach deweloperskich to żonglowanie długiem, najpierw wziętym w celu kupna ziemi, następnie kolejny dług pod zastaw kupionej ziemi, następnie zamiana długu na niezabezpieczony dług (trust loans), kończąc na junk bondach i ryzykownych obligacjach. PPP weszło jako nowy schemat finansowania, ale musi się wpisać w istniejący schemat w realnym świecie – służy więc jako refinansowanie istniejących długów. Stare zobowiązania są rolowane i zamieniane na zadłużenie o niższym oprocentowaniu i gwarancją wykupu principal obligacji przez fundusz zarządzany przez lokalną władzę. Sprawia to, że przejmowane przez PPP długi są zabezpieczone przez przyszłe wpływy podatkowe, czyniąc lokalne władze zakładnikami dobrej koniunktury.

Władze w Pekinie mają z tego pomysłu wielką korzyść, długi te nie wpisują się do budżetu sprawiając, że łatwiej jest osiągnąć zakładany 3% deficyt budżetowy w 2017. Nie trzeba chyba wspominać, jak bardzo niebezpieczna jest praktyka ukrywania zadłużenia? Aktualnie gra muzyka i wszyscy czerpią korzyści z nieustannego zadłużania, pojawiły się nawet propozycje rozluźnienia ograniczeń kapitałowych i prawnych w kontekście wchodzenia w takie przedsięwzięcia przez prywatny kapitał. Wygrywają krótkoterminowe korzyści, a długoterminowe ryzyko na razie się nie objawiło, więc gramy dalej.

Wracając do ogólnych rozważań – już nie dźwigamy słabej gospodarki i słabo rozwiniętego państwa, tylko mamy państwo aspirujące do średniej, a gospodarkę rozpędzoną, znaną i wspomaganą. Pierwsze, co przychodzi na myśl, to pułapka średniego rozwoju. Największy chiński wróg, to, z czym musiały mierzyć się wszystkie państwa zachodu, które odniosły sukces przez powojenne dekady aż do teraz. Jak to się odbywa? Tempo wzrostu spada, ponieważ wszystkie najniżej wiszące owoce wzrostu gospodarczego zostały zerwane (np. inwestycje infrastrukturalne w atrakcyjnych miejscach – porty, duże ośrodki, przedsięwzięcia wymagające taniej siły roboczej, prosta produkcja) i potrzeba wielkich wydatków na innowacje i rozwój. Jednocześnie, nie da się przeskoczyć pułapki bez silnej klasy średniej, a do jej powstania potrzeba po prostu płacić ludziom więcej. Oznacza to rozpoczęcie rywalizacji z państwami, które już się rozwinęły (skomplikowana, specjalistyczna produkcja, high-tech, nowe technologie, banking), ponieważ do zasilenia średniej klasy trzeba sprzedawać drożej.

Do osiągnięcia tego warto umiejscowić się w kontekście długu, ponieważ to dług (pochodzący btw. z taniej energii, lub mówiąc dokładniej, z energii pochodzących ze źródeł o wysokim EROEI) ma być napędową siłą tej transformacji. Nie mam nawet zamiaru wejść w spekulacje, jak z $8k dochodu narodowego brutto per capita zrobić rozwinięte $50k. Do tego jest daleka droga, wcześniej w kolejce jest zmniejszenie nierówności (żeby stwierdzić ich obecność obserwujemy medianę pkb na osobę) lub wdrożenie osłon socjalnych dla najmniej zarabiających i państwowej opieki zdrowotnej i emerytalnej. To ostatnie, jeśli nie istnieje, wymusza wysokie oszczędności zwykłych ludzi, a te pieniądze mogłyby obracać się w gospodarce i przyczyniać do rozwoju.

Chiny już nie tylko muszą zaprzęgnąć do działania kapitał i ludzką pracę, tylko rozpocząć odgrywanie innego scenariusza: już nie dźwigając się z biedy, ale budować nowoczesną i konkurencyjną gospodarkę, która jednocześnie zwraca uwagę na jednostkę (socjal). Karkołomne zadanie w państwie, gdzie system polityczny ma w swój genotyp wpisane to, że jednostka się nie liczy. Patrząc na przykłady tych, którym się udało, trzeba po prostu budować nowoczesną gospodarkę opartą na eksporcie i zachowywać zyski z tego eksportu, a następnie inwestować je poza krajem i zgarniać zyski z tych inwestycji. Czynność powtarzać, aż korzyści z tego tytułu dojdą do najdalszej wioski w najmniej atrakcyjnej, chińskiej prowincji. Nie można pominąć edukacji, innowacyjnych technologii i przedsiębiorstw, które udźwigną ciężar konkurencji z już rozwiniętymi gospodarkami.

Chiny mają tę przewagę, że mogą wzorować się na Tajwanie, który już przeszedł tę drogę. Mają również blisko Singapur i Koreę Południową. Te kraje udanie wystartowały gospodarki oparte na innowacjach i z powodzeniem utrzymują ich tempo. Co stoi Chińczykom na przeszkodzie? Na przykład negatywne otoczenie prawne, zniechęcające inwestycje technologiczne – widząc nawet cień zysku zaraz znajdzie się chętny do skopiowania z trudem wymyślonego i zaprojektowanego produktu. Na karku czuć oddech Hindusów, którzy w swojej wielkiej masie już czekają na to, żeby po śladach Chińczyków transformować swoją gospodarkę z agrarnej do taniej produkcji.

Popatrzmy zatem na grafiki. Zerohedge w artykule o chińskim kredycie maluje obraz rządu, który zapowiada deleveraging, ale tego nie robi. Piszą, że to Chiny były głównym driverem reflation trade (inwestorzy czują, że jest wzrost i stwierdzają wyższe oczekiwania inflacyjne), której doświadczaliśmy od początku 2017 roku. Rynek chińskich nieruchomości jest rozgrzany do czerwoności i ekscesy widać już w miastach trzeciej i czwartej kategorii inwestycyjnej.

W chińskich gazetach ton publikacji na temat długu jest oczywiście uspokajający. Mimo, że sami przyznają, że produktywność długu spadła dramatycznie (Andrew Brown napisał, że z 1 yuana wzrostu zadłużenia do GDP udaje się dołożyć 7 fen (7/100 yuana), to wierzą, że partia ma jasny i skuteczny plan, jak temu przeciwdziałać. Prawdopodobnie mają rację, tylko jak żyć, gdy taka wielka góra kapitału już wyprodukowała niespłacalne pożyczki. Jakkolwiek by się nie starali tworzący statystykę non-peforming loans urzędnicy, te pożyczki nie są spłacane, nawet, jeśli nie są uwzględniane w tabelkach. Jak to zrobią? Historia pokazała następujące możliwości: scenariusz japoński, czyli długotrwałe przeciąganie procesu delewarowania, scenariusz bail-out – rządowa pomoc dla tych, którzy pożyczali bez opamiętania i tzw. trzecie wyjście, „rynkowe”. Chińczycy chcą to trzecie – co mają na myśli? Prawdopodobnie to:

  • sprzedaż non-performing loans w pakietach na „rynku” (domyślnie – rządowi, ale będziemy kupować tylko od wybranych),
  • zamykanie nierentownych i nieudanych przedsięwzięć oraz banków, które na nie pożyczały w „toksyczne” ventures nazwane Asset Management Companies,
  • upychanie złych długów w Local Government Financing Vehicles (czyli PPP),
  • upychanie zamkniętych w instrumenty finansowe złych długów na rynku obligacji korporacyjnych,
  • IPOs,
  • Debt-for-Equity swaps – czyli ładnie nazwane bail-iny
  • i jako ostateczne rozwiązanie, fuzje, konsolidacje i przejęcia.

Co to wszystko oznacza? Próbę upchnięcia toksycznych instrumentów i długów na szerokim rynku, korzystając z tego, że jest jeszcze płynność. Obserwujemy USA i poziom dolarowego kredytu. Jak zacznie wysychać, zacznie dziać się to, co zwykle dzieje się, gdy zanika płynność. Withdrawal of liquidity = deleveraging, wyprzedaż aktywów, deflację.

Źródła, rozszerzenie tematu:

Jim Rickards https://dailyreckoning.com/greatest-financial-bubble-history/

Christopher Ashton http://asia.nikkei.com/Viewpoints/Christopher-Aston/Chinese-local-governments-still-getting-deeper-in-debt?page=1

Andrew Brown http://www.scmp.com/business/global-economy/article/2089577/can-worlds-largest-credit-excess-be-unwound-luckily-beijing

###

Masz już kryptowaluty i nie czujesz się pewny w 100%? Pamiętaj, żeby trzymać je w bezpiecznym portfelu bitcoin / ethereum.

Mur chiński widok

08/07/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Wealth Management Products w Chinach

Jakiś czas temu natrafiłem na ciekawy artykuł w Bloombergu o Wealth Management Products, które są najpopularniejszymi wehikułami inwestycyjnymi w Chinach. To różnego rodzaju fundusze, które inwestują w ryzykowne aktywa pieniędzymi powierzonymi przez zwyczajnych, zarobionych Chińczyków. Ci z kolei mają nadzieję, że jeśli coś pójdzie nie tak z ich inwestycjami, te produkty wybailoutuje rząd chiński. Kapitał zainwestowany tą drogą wynosi już ponad 9 trylionów dolarów (porównaj do rynków, np. FED balance sheet $4,5T, rynek złota $8T,wartość NYSE $18T, narrow money (banknoty, checking accounts) $30T, itd).

Nie bardzo zanosi się na szybki i mocny sztorm, główne ze względu na to, że pod koniec 2017 roku odbędą się wybory w chińskiej partii komunistycznej. Do tego czasu władze zrobią wszystko, żeby „było dobrze i spokojnie”. Sęk w tym, że mimo zbliżającego się rozliczenia, władze zostawiają sobie furtkę komunikując, że nie ma i nie będzie gwarancji w tej klasie instrumentów, czyli Asset Management Products (jego częścią jest WMP).

Rozmiar Asset Management Products w Chinach (źródło: Bloomberg)

Rozmiar Asset Management Products w Chinach (źródło: Bloomberg)

Ilość zasobów ulokowana w tych produktach jeży włos na głowie, wg wyliczeń z czerwca jest to 80% chińskiego GDP. Co gorsza, ze względu na brak dłuższej historii (podejrzewam, że czynników jest więcej), Chińczycy postrzegają ten instrument jako mało ryzykowny. I nie ma się czemu dziwić, bo te instrumenty jeszcze nie straciły (roczna stopa zwrotu 4,3% vs standardowe oprocentowanie depozytów na poziomie 1,5%). W reklamach WMP banki zobowiązywały się do pokrycia ewentualnych różnic, gdyby produkty nie osiągnęły prognozowanych zysków. Banki należą do rządu, więc nie ma co się dziwić podejściu inwestorów.

Jak to się wszystko skończy?

Tak, jak zwykle, problemami z płynnością w momencie, kiedy orkiestra skończy grać i zacznie się szukanie wyjścia (za mało drzwi, za dużo chcących wyjść). Gdy wyceny produktów zaczną spadać, ludzie będą chcieli je sprzedać i przeskoczyć do innej inwestycji. Żeby wypłacić ludziom pieniądze, zarządzający AMP (po wyczerpaniu pieniędzy z bieżących kont) zaczną wyprzedawać swoje inwestycje (te „assets” z nazwy:), obniżając ich wyceny. Sprzężenie zwrotne z tych sprzedaży sprawi, że jeszcze więcej posiadaczy tych finansowych produktów będzie chciała z nich wyjść, widząc coraz niższe wyceny. Kres tej spirali może położyć rząd (banki), ratując ceny przez skup. Z której kieszeni będą pochodziły pieniądze na ten skup? Dodruk? Rezerwy walutowe? Kapitał banków?

Jak pisze Bloomberg, do kryzysu nie potrzeba nawet runu na banki, skoro średnia zapadalność instrumentów WMP wynosi 127 dni (chińskich obligacji 7,5 roku) – potrzeba ciągle napływu świeżego kapitału do rynku AMP, żeby pokryć wypłaty wygasających produktów.

Tymczasem, mamy rozwiązanie przyszłego kryzysu, w iście amerykańskim stylu. When sh*t hits the fan, pozwoli się upaść kilku bankom i instytucjom, resztę się zrekapitalizuje lub pozwoli się na przejęcia gorszych przez lepszych. Ludzie odzyskają kilkadziesiąt centów z każdego dolara – w najlepszym wypadku, być może w postaci mało wartościowych akcji lub obligacji upadających banków (właścicieli produktów AMP). Oglądamy ciągle wzrastający poziom zadłużenia, w tle słychać już groźne dźwięki podnoszonych powoli stóp procentowych w USA. Niski pomruk wyższych odsetek do zapłaty przez zadłużonych po uszy… wszystkich.

 

bankierzy

04/07/2017
by Redakcja cenazysk.pl
1 Comment

Podwyżka stóp procentowych w USA – this time is different

W celach dokładniejszego zrozumienia procesu robię recap ciekawego wpisu o podwyżkach stóp procentowych w USA (economica).  W skócie chodzi oczywiście o to, że rzeczy pod powierzchnią są trudniejsze niż te na powierzchni – cały mechanizm działa inaczej, niż mogłoby się wydawać.

Powtarzając za autorem, w typowym cyklu, gdy fed chciałby zacieśnić politykę, sprzedaje bankom małą część swojego bilansu (zwykle aktywa krótkoterminowe) – dzięki temu płynność w bankach się zmniejsza. W zamierzeniu, działanie podwyższa bardzo krótkoterminowe stopy procentowe i rozpoczyna łańcuszek podwyższania krótkoterminowych i długoterminowych stóp procentowych. Czyli za pomocą „krótkiego” końca stóp procentowych kontroluje się „długi” koniec. So far so good.

W artykule mamy jednak wspomniane, że tym razem jest inaczej, ponieważ Fed sprzedał swoje krótkoterminowe notes i bills podczas Operacji Twist, kupując za to instrumenty finansowe zabezpieczone hipotekami (o dłuższym terminie) oraz kupując długoterminowe obligacje podczas operacji QE ($4.5T). Ponadto, Fed kupiło to wszystko od banków, które to otrzymane z tych sprzedaży pieniądze trzymają na „kontach” w Federal Reserve Bank. Tych „excess reserves” jest na ponad $2.1T. Banki, gdyby mogły, puściłyby tę kasę w obrót, próbując zwiększyć zyski i pompując jeszcze większe bańki na różnych klasach aktywów. Tymczasem Fed płaci im za to, żeby ta kasa została poza obiegiem. So far so good.

Od skończenia QE do realnego świata wyciekło niewiele mniej od $800B. Od czasu zwiększania stóp procentowych poziom rezerw banków trzymanych w Fed wzrósł (o $200B) – i taka chyba była intencja decydentów. No i super.

Jedno się jednak nie zgadza. Efektem ubocznym całej akcji jest to, że do banków trafi zapłata za parkowanie pieniędzy w Fed – tym więcej, im szybciej będą wzrastały stopy procentowe.

W 2016 było to $6B (poziom stóp 0,2%),

W 2017 będzie to $27B (poziom stóp 1,2%),

W 2018 (e) będzie to aż $64B (estymowany poziom stóp 3%).

Gdzie jest gwiazdka? Bank rezerwy federalnej tworzy pieniądze z powietrza, żeby zapłacić bankom (głównie zagranicznym) za to, że trzymają w Fed swoje nadmiarowe rezerwy. Mamy więc jednocześnie zacieśnianie polityki pieniężnej (stopy procentowe wyżej) oraz coś na kształt luzowania polityki pieniężnej (drukowanie pieniędzy dla banków w postaci odsetek od rezerw). Z przytoczonych liczb proces zbierania pieniędzy z rynku wydaje się mocniejszy i szybszy – ale po drodze ktoś stanie się jeszcze bogatszy. Well done, bankers.

 

 

bitcoin hacked

18/06/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Bitcoin – trudne pytania, na które nie znasz odpowiedzi

Mój kończący etap wpis na temat Bitcoin lepiej się czyta po odwiedzeniu linków, które polecam w poprzednich artykułach: linki bitcoin cz.1, linki bitcoin cz.2.

Temat Bitcoin budzi aktualnie wiele emocji, również u mnie, głównie ze względu na zmienność, rozbudzone nadzieje i przekonanie, że uczestniczy się w czymś przełomowym. Same kryptowaluty są z nami już od dłuższego czasu, zdążyli się z nimi oswoić przedstawiciele zarówno świata biznesu, jak również młodzi i dynamiczni użytkownicy internetu. Potencjał kryptowalut ma w sieci tylu adwokatów, że nie ma sensu powtarzać argumentów „za”, tym bardziej, że nie ma jak określić górnej granicy, do której może dojść cena poszczególnych tokenów. Bitcoin, jako najbardziej z nich wszystkich znany, dzięki swojej marketingowej pozycji i rozpoznawalności ma największą kapitalizację.

Uznałem, że najlepiej poruszyć ważne z mojej perspektywy kwestie w postaci pytań i odpowiedzi. Dokładam starań, żeby stan wiedzy odpowiadał sytuacji z połowy 2017 roku, sytuacja w krypto jednak zmienia się szybko. Bitcoin warty jest ok. $3k, Ethereum ok. $350, kapitalizacja rozpoznawalnych kryptowalut oraz ich ekosystemów sięga kilkuset miliardów dolarów.

Czy Bitcoin to prawdziwa waluta?

Wbrew pozorom to ważne pytanie, szczególnie jeśli myślimy trochę dalej niż zyski z kapitału wpłaconego na kryptogiełdę. Pomimo powszechnego przekonania, że Bitcoin to waluta, nie jest to prawdą. Bitcoin to majątek, który nosi cechy potocznie rozumianego aktywa. Jest traktowany analogicznie do nieruchomości, czyli po prostu jako część dobytku – konsekwencją jest traktowanie bitcoina w kontekście opodatkowania tak samo jak innych części dobytku, np. nieruchomości. Różnica polega na tym, że dokumentacji podlega KAŻDA transakcja z realnym światem (np. kawa za bitcoin). Jest jeszcze gorsza konsekwencja – zdecydowanie trudniej jest odpisać jakiekolwiek straty z tradingu lub koszty.

Czy zdajesz sobie sprawę, że jeśli poważnie traktujesz swoje podatkowe dossier, to inwestycja w kryptowaluty jest zaskakująco trudna do wyjścia?

Domniemana deflacyjna natura Bitcoina (w której niejeden jest zakochany) jest sprzeczna z inflacyjną naturą świata. Entropia zwykle wygrywa – rzeczy dążą do rozkładu i potrzeba opłaconego wysiłku, żeby utrzymywać w działaniu skomplikowany system. Ile wiary pokładasz w ludzi, od których zależy działanie sieci – czy wiesz chociaż, kim są?

Co z prądem, który jest zużywany na mining?

Bitcoin, pomimo zachwytów z połączenia kryptografii, blockchainu, matematyki i innych technologii w oczach specjalisty IT jest raczej prymitywnym i dramatycznie redundantnym systemem bazodanowym. Geniusz Nakamoto zakładał prawdopodobnie, że komuna minerów/nodów opierałaby się na pobocznym wykorzystaniu zasobów procesorów/gpu, które działały i tak w desktopowych komputerach lub urządzeniach mobilnych. Dziś to ogromny biznes, kontrolowany przez kartele: producentów układów scalonych specjalnego przeznaczenia i kart graficznych, elektrowni i władz kontrolujących ceny energii. Stawką jest zapłata za znalezienie bloku oraz transaction fees, które stały się całkiem dochodowym biznesem. Aktualnie licytacja fee, pozwalająca na przesłanie bitcoinów przypomina bitwę o kliki, odbywającej się wewnątrz ekosystemu Google adWords.

Cały ten cyrk jest praktycznie absurdem w standardzie dzisiejszego IT. Taki projekt  mógł powstać jedynie w głowie kogoś, kto stracił wiarę w to, że wewnątrz organizacji można sobie zaufać – być może to geniusz, który rozpoznał potrzeby w czasach, które dopiero mają nadejść. Każdy z nodów przelicza dokładnie ten sam, stale przyrastający zbiór kluczy/wartości – nie jest to abstrakcyjna energia z gniazdka, to prąd wyprodukowany z węgla (Chiny), atomu, gazu i ropy. Tę energię można było wykorzystać do odżywiania, edukowania i leczenia ludzi, tymczasem jest bezpowrotnie lokowana w potwierdzanie transakcji. Osobne pytanie jest takie, czy kapitał ten został w momencie inwestowania zdradzony czy jest szansa na zwrot w postaci zapłaty za przyszłe transakcje? Świat ma tendencję do operowania na sensownych punktach odniesienia, z których najważniejszym jest energia. Do jego estymacji i analizy najczęściej stosuje się wielkości typu energy returned on energy invested, która z punktu widzenia rozwoju kryptowalut ma kluczowe znaczenie.

Zastanawiałeś się nad tym, że Bitcoin musi mieć wielkość bloku na poziomie określonym przez Satoshi, żeby był zdecentralizowany? Duże bloki oznaczają dużo mniej węzłów, ale za to profesjonalnych. Teraz już wiesz, dlaczego pytanie o energię jest najważniejsze dla przyszłości krypto.

Co może pójść nie tak z powodu ludzkiego czynnika?

Oprócz ryzyka systemowego, które istnieje w przypadku większość przedsięwzięć, głównym ryzykiem są sami użytkownicy. Dla formalności wypiszmy jednak co się dzieje w obszarze zwanym „algorytmem, który ogranicza podaż do 21 milionów”, głównie przez ludzi, którzy lekceważą głębsze techniczne i ekonomiczne czynniki. Mamy tutaj głównych aktorów, czyli tych, którzy utrzymują nody oraz prowadzą mining. Wbrew pozorom nie są to respektujące zaprogramowane zasady maszyny, tylko ludzie, prowadzący normalną działalność, z kosztami, przewidywanymi w excelowej tabelce zyskami, kredytami – pod różną, czasami bardzo egzotyczną postacią – na sprzęt, amortyzację i prąd. Mamy developerów, którzy nieustannie pracują nad utrzymaniem infrastruktury softwarowej i rozwoju, adekwatnie to tego, jakie wymagania stawia przed bitcoinem ekosystem. Mamy wreszcie aktorów pobocznych, czyli rządy, które aktywnie uczestniczą w rozwoju i ukierunkowywaniu sieci i duży kapitał, który wyznacza kierunek dokonuje wyboru.

Wreszcie najważniejsi, czyli użytkownicy kryptowalut. Nie da się ukryć, że główną rolę grają Chińczycy i nie jest wcale tajemnicą, że bycie członkiem zachodniej kultury, szczególnie po publicznej edukacji, znacząco redukuje szanse na jakąkolwiek świadomość jaką charakterystykę mają mieszkańcy Państwa Środka w kontekście inwestowania. Tłumacząc to bitcoinowym optymistom z EU i US jest to po prostu nieprzewidywalny hazard, który objawia się błyskawicznym napływem chętnych pieniędzy i pompowanie wybranego aktywa, po czym następuje odpływ do nowego aktywa. Co jest niezrozumiałe dla zachodniej kultury, to kolektywne pogodzenie się z faktem, że można wszystko stracić. Co więcej, nie jest to nie tylko przeszkodą w wejściu w ryzykowne aktywo, ale kapitał aktywnie poszukuje takich miejsc, pompując ceny do niewyobrażalnych poziomów w tempie błyskawicy (tempo jest czasem szybsze niż wzrost wykładniczy!). Chińskie główne giełdy historycznie potrafiły wzrosnąć dużo ponad 100% w mniej, niż rok. Filozofia „(Let others) get rich first” w połączeniu z ogólnym poczuciem interesu społecznego sprawia, że wszelkie inwestycyjne zasady tracą ważność. Tak samo, jak fundamentalne zasady czy racjonalna ocena planów rozwoju branży.

Kiedy kapitał odpłynie do innego aktywa wydaje się zasadnym pytaniem. Chyba nie dałeś się zwieść nieprawdziwym wycenom kryptowalut na coinmarketcap.com, które obliczają kapitalizację rynku na podstawie ostatniej transakcji? Zakładanie, że cała reszta ekosystemu zostanie sprzedana za taką sama kwotę (lub większą) to heurystyka, na której nie warto opierać strategii inwestycyjnej.

Jak zapewnić użytkownikom wsparcie w przypadku kradzieży?

System został zaprojektowany z myślą o tym, żeby takie przypadki pełniły rolę „edukacyjną”, czyli:

  • nie zabezpieczyłeś się odpowiednio,
  • nie pilnowałeś dokładnie swoich krypto,
  • to twoja wina,
  • nie trzeba było używać akurat tej giełdy,
  • dlaczego używałeś tego dostawcy,
  • trzeba było zrobić to,
  • trzeba było zrobić tamto,
  • nie trzeba było robić tego…

Trudna prawda jest niestety taka, że mechanizm ochrony jednostki w ekosystemie kryptowalut daje ogromną przewagę tym, którzy wykazują charakterystyczne cechy – zaawansowanie technologiczne i tendencje antyspołeczne. Psychologicznie, jest to rewanż nerdów na reszcie społeczności: w ramach odwetu za agresję (bullying), niezrozumienie, samotność – dostały władzę nad strukturą ekosystemu. W efekcie mamy brak wsparcia dla większości mniej biegłych technicznie, zarówno w korzystaniu i przechowywaniu, jak i kontroli podaży. Bo co to tak naprawdę znaczy „kradzież” bitcoinów? At the end of the day, it is all about that you are going to be loser this time….

Jak zapewnić prywatność, skoro wszystkie transakcje są widoczne w blockchainie?

Zastanawiałeś się kiedyś, jak wygląda bezpieczeństwo w systemie, który bardzo, bardzo powoli, ale nieodwracalnie się degeneruje? Witaj w świecie kryptowalut z publicznym ledgerem. Uwierzyłeś w zapewnienia, że potrzeba milionów lat do odczytania klucza prywatnego do konkretnego adresu bitcoin i przy aktualnym rozwoju technologicznym jest to prawda.

Jednakże, dużo zależy od zaufania między ludźmi. Ideologicznie, Bitcoin to wytwór umysłów geeków, niepotrafiących odnaleźć się w skomplikowanych strukturach społecznych, którzy zaprojektowali prawie doskonały i niezależny od ludzi system. System, który do skalowania pod potrzeby szerszego grona odbiorców wyrósł (a raczej obrósł dokoła rdzenia) ponad wyobraźnię twórców.

Publiczny ledger jest bazą adresów, które są hashami kluczy publicznych. Kiedy będziemy dysponowali zasobami, żeby przeliczyć (aktualnie jednostronną) zależność i do czego będziemy mogli ją wykorzystać?

Wszystkie adresy, które już wysyłały gdzieś środki musiały na potrzeby weryfikację transakcji ujawnić klucz publiczny. Do czego możemy w przyszłości wykorzystać bazę jawnych kluczy publicznych?

Monitorowanie ruchu internetowego przez providerów internetowych i węzły to dzisiejsza rzeczywistość. Jak myślisz, jak trudno jest powiązać strumień bitów, który pasuje do aktywności związanej z kryptowalutami do konkretnych komputerów?

Gdzie na mapie światowych finansów znajdzie się Bitcoin?

Nie wiem i nikt tego nie wie. Ze względu na deflacyjny charakter Bitcoin nie nadaje się do najważniejszych finansowych aktywności w komercyjnym kontekście, czyli do pożyczania (kto pożyczy aktywo, które „zawsze rośnie”? Gdy okaże się, że nie zawsze rośnie, to nie będzie chętnych na pożyczanie bo np. przeminie moda). Ze względu na publiczny i ciągle przyrastający ledger nie nadaje się do mikropłatności  – w dodatku w najważniejszych momentach system po prostu się zapycha.

Na aktualnym poziomie zaawansowania Bitcoin nadaje się świetnie do spekulacji. Przyniósł też wiele zysku i radości tym, którzy kupili odpowiednio wcześnie lub emitują własną kryptowalutę. Wiadomo też, że jesteśmy już  w fazie rozwadniania ekosystemów – widać to po ICOs, które skutecznie zbierają najluźniej zarządzany kapitał. Podobnie działają altcoiny, które reklamują się jak mogą, choć nie rozwiązują zbyt wielu nowych problemów.

Bitcoin is here to stay. Jednakże, Bitcoin i jego technologia nie są ważne. Ważna jest realna produkcja i energia, a nie jak od dziesięcioleci próbuje się wmówić światu: „financialization”, w szczególności wirtualna.

P.S. Dlaczego nic nie słyszeliście o tym, jak skończyła się (?) akcja z ransomware, czyli masowej akcji blokowania komputerów, rezultatem której było zapłacenie ponad milarda dolarów okupu w bitcoinie? Parę newsów i koniec, co?

###

Jesteś nowy w temacie Bitcoin? Sprawdź, czy możesz załapać się na darmowe bitcoiny.

Masz już kryptowaluty? Pamiętaj, żeby trzymać je w bezpiecznym portfelu bitcoin / ethereum.

 

 

Bitcoin

10/06/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Bitcoin – baza linków cz. 2

Kolejny wykres z możliwością rysowania dla techników https://bitcoinwisdom.com/markets/bitfinex/btcusd

Opinia z Maulidin Center na temat Bitcoin – Store of value? https://www.youtube.com/watch?v=LhQqctsEjAg (tldw; nie bardzo)

Kawałek propagandy od zerohedge, czyli na btc nie ma bańki http://www.zerohedge.com/news/2017-06-09/math-bitcoin-and-why-one-analyst-says-its-not-yet-bubble

Mempool size watch https://blockchain.info/pl/charts/mempool-size?timespan=1year

Jaki jest optymalny rozmiar bloku dla btc? http://www.coindesk.com/charts-determining-ideal-block-size-bitcoin/ (mój komentarz… taki, jaki jest? All things considered, im większy blok, tym mniejsza decentralizacja, aż do „value centers”, czyli kroczek od banków PS. Implementacja dynamicznego rozmiaru bloku, good luck).

Jeszcze jeden obserwator sieci http://bitcointicker.co/networkstats/

I ciekawe wykresy http://charts.woobull.com/ (m.in. transakcje na sekundę, fees vs block size, confirmation time, etc.)

###

Nie lubisz ryzykować swojego kapitału? Sprawdź, czy możesz załapać się na darmowe bitcoiny.

Masz już kryptowaluty i nie czujesz się pewny w 100%? Pamiętaj, żeby trzymać je w bezpiecznym portfelu bitcoin / ethereum.

 

 

 

 

 

 

tory kolejowe

03/06/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Jak sobie radzić ze straconymi okazjami inwestycyjnymi?

Rozmyślam czasem nad treścią, którą czytam w internecie – tak, nie tylko przeglądam… Zaskakująco duża część tzw. analiz ad hoc, czyli opinii internautów na gorące inwestycyjne temat, wyraża żal z powodu decyzji inwestycyjnych podjętych w przeszłości oraz wiele z nich występuje w połączeniu z koncepcją, którą w zamian ów inwestorzy zrobiliby (ale nie zrobili). O co chodzi?

Ze zjawiskiem straconej okazji spotykamy się praktycznie codziennie, najczęściej jednak komunikacja dotycząca tej kwestii odbywa się z naszym minionym „ja”. Mam tu na myśli np. dyskusje z samym sobą sprzed 3 godzin na temat nie rozpoczęcia konwersacji z potencjalnie atrakcyjnym nieznajomym, nie kupienia potrzebnego produktu podczas wczorajszych zakupów, etc. Dziwnym trafem, tzw. „ja trochę wcześniej” nie znalazłem energii, motywacji, zasobów intelektualnych do zrobienia czegoś, co „teraźniejsze ja” uważa za brakujące. Choć te objawiające się we postaci frustracji lub emocji niespełnione potrzeby zwykle odchodzą dość szybko, zastąpione przez nowe podniety (adaptacja…), to w świecie inwestowania i pieniędzy nie jest już tak łatwo.

Dlaczego nie jest łatwo? Zdaje się, że w grę wchodzi złowrogi mechanizm, w którym aparat poznawczy chce ukarać sam siebie za to, że stracił okazję na ewolucyjny sukces. Naturalny priorytet, który jest powyżej wszystkich dostępnych dla świadomości motywacji, coś w stylu rogu obfitości, który był na wciągnięcie ręki. Stracone okazje związane z pieniędzmi, które w naszej kulturze obiecują spełnienie dowolnych potrzeb, zwłaszcza ewolucyjnych, ściśle wiąże się z mechanizmami sterowania mózgiem. Mechanizm dopaminowy, który już wcześniej opisywałem np. w artykule o Pokemon Go, jest skalibrowany na to, co dramatycznie przekracza oczekiwania – i będzie rozregulowywał myślenie, np. motywując do reagowania w sytuacji, w której jest już dawno za późno na złapanie odjeżdżającego pociągu.

Ludowa mądrość głosi, że nie można mieć wszystkiego (co jest niefortunnie sformułowaną prawdą), a współczesność chce za wszelką cenę udowodnić, że jest inaczej: skracając dystans za pomocą technologii, ułatwiając dostęp, globalizując, coachując „you can do it”. Stąd, pierwszym krokiem do odzyskania sterowności spod zalewu hormonów i aktywatorów jest odzyskanie świadomości priorytetów – zakładając, że przypomnieliśmy sobie, że jesteśmy w świecie ograniczonych zasobów. Pamiętam, że najważniejszym zasobem jest czas, więc odcinam się od bodźców, które są triggerem emocji i myśli. Dzięki temu uwalnia się przestrzeń (mentalna, emocjonalna, energetyczna), która jest potrzebna do nowego startu.

Dalsze kroki zależą od typu osobowości, stylu życia, siły emocji towarzyszących wydarzeniom. Być może regrets są tak silne, że wybiorę się w misję, żeby oderwać się od poprzedniej rzeczywistości? Złote sztabki dla wszystkich, nie tylko dla mnie? Albo wręcz przeciwnie, odpoczynek, relaks, uwolnienie; zamiast gromadzenia zasobów – rozproszenie w celu zredukowania napięcia i przygotowania jeszcze większej przestrzeni pod nowe wyzwania? Liczy się rzeczywiste odcięcie od wirtualnej rzeczywistości wymyślonych, wirtualnych zysków. Jak zacząć? Najlepiej komuś o tym opowiedzieć…

Następny etap to żałoba. Często rozumie się to słowo jedynie w przypadku strat związanych z ludźmi, ale psychologicznie każda energia, która przepłynęła wymaga uwagi, szczególnie, jeśli dokonała w nas zmiany. Istnieje przekonanie, że mężczyźni mają trudności z przeżywaniem żałoby ze względu na brak aparatu poznawczego i językowego – znacznie utrudnia to komunikację z bliskimi i z samym sobą. Ten etap ma niejasną nazwę i jego przejście ma również bardzo osobiste cechy. Często wiąże się z pozostawieniem miejsc lub branż, wyjazdem, opuszczeniem, często jest przeciwnie, wymaga jeszcze większego zaangażowania w produktywne działania na tym samym polu. Bardzo ważne jest wsparcie z zewnątrz. Efektem tego etapu jest akceptacja i włączenie wyników tego wydarzenia do własnego życia, bagażu doświadczeń i wachlarza przebytych dróg. Z zaskoczeniem stwierdza się potem, że tak właśnie powstają blizny po walce, która wydarza się poza strefą komfortu.

Akceptacja niedoskonałości pozwala na zmniejszenie oczekiwań i uwolnienie przestrzeni pozwalającej po prostu funkcjonować. Stracone okazje, decyzje, które okazały się nietrafione to całkowicie normalne zjawiska. Być dla siebie łagodnym to dobry prezent na początek, przecież nie ma nic lepszego niż nowy start.

Porównanie monet XXX lat prl

30/05/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Monety XXX lat PRL – jak odróżnić stempel lustrzany od zwykłego?

Moneta XXX lat PRL jest jedną z najpopularniejszych monet ze srebra z okresu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Niewiele osób jednak pamięta, że oprócz standardowej wersji, bitej stemplem zwykłym istnieje też moneta bita stemplem lustrzanym. Podstawowa różnica oprócz wyglądu to nakład – stempel zwykły „wybił” 14 000 000 monet, natomiast stemplem lustrzanym wybito jedynie 6 000 monet. Wielka różnica w nakładzie odbija się w cenie.

XXX lat PRL

Z lewej moneta wybita stemplem zwykłym. Z prawej lustrzanka.

XXX lat PRL

Z lewej moneta wybita stemplem zwykłym. Z prawej lustrzanka.

Lustrzanka prezentuje się znakomicie, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że w czasach Polskiej Republiki Ludowej technika wybijania monet była znacznie gorsza od współczesnej. Lustro nieźle odbija światło, szczegóły mają dużą wyrazistość i moneta wygląda świetnie „dla oka”.

Lustrzanka XXX lat PRL

Lustrzanka XXX lat PRL

Ceny monet bitych stemplem lustrzanym kształtują się na poziomie 10x cena monety bitej stemplem zwykłym. Biorąc pod uwagę różnicę w nakładzie, jest tutaj sporo miejsca na wzrost. Cały „rynek” lustrzanek XXX lat PRL jest wart dużo mniej, niż rynek zwykłych (200 zł x 6000 = 1 200 000 zł).

Jak odróżnić stemple? Głównym zagrożeniem jest potencjalna pomyłka wypolerowanego i nabłyszczonego stempla zwykłego. Warto zapamiętać, że stempel lustrzany w rzeczywistości odbija z dobrą dokładnością przedmioty przesuwane przed monetą. Wątpliwe egzemplarze warto wycenić z dyskontem na ryzyko, ponieważ lustro jest jedyną cechą odróżniającą typy monet – szczegóły awersu i rewersu są takie same.

XXX lat prl moneta

Z lewej lustrzanka. Z prawej stempel zwykły.

 

Bitcoin

24/05/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Bitcoin – baza linków

Śledzenie kursu bitcoin i kryptowalut

Większosć kryptowalut http://coinmarketcap.com

Bitcoin i główne giełdy: http://bitcoinity.org/markets

Widok tradera BTC https://tradeblock.com/bitcoin

 

Statystyki głównych kryptowalut https://bitinfocharts.com/

 

Giełdy kryptowalut

Porównywarka giełd https://www.bestbitcoinexchange.io/

 

Obliczanie opłat transakcyjnych: https://bitcoinfees.21.co/

Co zrobić, gdy opłata była za mała? https://hackernoon.com/holy-cow-i-sent-a-bitcoin-transaction-with-too-low-fees-are-my-coins-lost-forever-7a865e2e45ba

 

Info jak idzie porozumienie dot. przyszłości Bitcoin (unlimited, segwit, wielkość bloku) https://coin.dance/blocks

###

Nie lubisz ryzykować swojego kapitału? Sprawdź, czy możesz załapać się na darmowe bitcoiny.

Masz już kryptowaluty i nie czujesz się pewny w 100%? Pamiętaj, żeby trzymać je w bezpiecznym portfelu bitcoin / ethereum.

ripple logo

16/05/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Ripple – kryptowaluta czy bankowa kombinacja?

Ripple bije rekordy popularności, wyprzedził w kilka dni Ethereum w kapitalizacji całego rynku o kilka miliardów.

 

Lista kryptowalut

Łatwo wytłumaczyć płynięciem na fali pieniędzy od inwestorów, ale dlaczego akurat ta waluta jest z dużą przewagą na tak wysokim, drugim miejscu?

W dużym skrócie, Ripple to zaprojektowany dla banków i instytucji finansowych system rozliczeń, oparty na tokenach, których podaż jest kontrolowana przez twórców systemu. Projekt wystartował w okolicach 2004 roku. Ripple (XRP, credits, etc.) pełni funkcję ochronną w systemie rozliczeń transakcji, certyfikatów, IOU – każde rozliczenie pali bezpowrotnie pewną ilość Ripple. Gdy liczba transakcji mocno rośnie, mocno wzrasta również koszt, dzięki czemu na wypadek np. ataku DDOS atakujący szybko bankrutuje. System rozliczeń (account book – ledger) monitoruje status kont w systemie w celu wykrycia ew. problemów. Ripple możę pełnić również funkcję rozliczeniową, jeśli strony transakcji działają na różnych walutach – rozliczają się wtedy symetrycznie w XRP.

ripple logo

Na początku zostało powołanych do życia 100 billions XRP (jednostki wielkości stosowane USA): 100 000 000 000. 80 bilions zostało przekazane firmie Ripple Labs w celu finansowania rozwoju i dalszej dystrybucji. Jak widać na powyższym zestawieniu, aktualnie w cyrkulacji mamy 38 bilions. Pomimo tego, że transakcje w systemie pociągają za sobą niszczenie XRP, przyszłość waluty nie jest zagrożona, tym bardziej, że jednostka jest dalej podzielna (tzw. drops, czyli 0.000001 część Ripple). Fee może wynosić np. 10 drops.

Z powyższego wynika, że w Ripple dochodzi do pewnego rodzaju monopolu, w którym w rękach kontrolujących walutę znajduje się spora liczba jednostek waluty i możliwość decyzji kiedy i czy wypuścić je na rynek.

Jak często bywa w projektach technologicznych w XXI wieku, o sile projektu stanowią zaangażowani deweloperzy i ekipa skupiona wokół zarządzania, projektowania i finansowania. Ważna jest również branża, w której działają. W tym przypadku, opłacona ekipa i bankowość, w którą celują to dobry potencjał. Niestety ani ograniczona ilość monet, ani efekt wow, ani techniczne gimmicks nie robią już wrażenia nawet na szerokiej rzeszy zapaleńców, którzy likwidują lokaty w pogoni za spekulacyjnymi zyskami na egzotycznych krypto. W tym przypadku, drugie miejsce w kapitalizacji świadczy o tym, że siła stojąca za organizacją projektu jest już dawno w cenie.

Gdyby ktoś był jednak zainteresowany, dobrze jest zacząć od portfela pod własną kontrolą – software jest utrzymywane przez firmę GateHub.

###

Nie lubisz ryzykować swojego kapitału? Sprawdź, czy i Ty możesz otrzymać darmowe bitcoiny.

Masz już kryptowaluty i nie czujesz się pewny w 100%? Pamiętaj, żeby trzymać je w bezpiecznym portfelu bitcoin / ethereum.

 

10/05/2017
by Redakcja cenazysk.pl
0 comments

Miniatury Polskich Monet Obiegowych – niespodzianka kreatywna

Dziś o numizmatycznej ciekawostce – wybite przez Mennicę Polską Miniatury Polskich Monet Powszechnego Obiegu 2008. Trudna nazwa, a chodzi o zmniejszoną wersję monet, które co dzień spotykamy w obiegu. Monety zostały zmniejszone do 2/3 rozmiaru oryginałów i zestaw jest zamknięty w trwały holder.

Miniatury Polskich Monet Obiegowych

Miniatury Polskich Monet Obiegowych

Z punktu widzenia inwestora najważniejsze są liczby: zestaw kosztuje w różnych sklepach numizmatycznych od 45 zł do 75 zł, na allegro bliżej niższego końca widełek. Wg informacji ze sklepów zestaw jest dostępny od 8 lutego 2008.

W 2009 został wydany analogiczny blister w niebieskim kolorze, monety różnią się tylko rokiem. Oprócz wersji z metalów bazowych istnieje jeszcze wersja srebrna i złota – w drewnianym pudełku, z numerowanym certyfikatem. Z ciekawostek dotyczących opisywanego zestawu, znak identyfikujący mennicę (pod nogą orła) jest większy niż na oryginale, również ząbkowanie rantu zostało dostosowane do mniejszego rozmiaru monet.

Nakład wynosi 20 000 opakowanych zestawów. Do porównania monety znalezione w kieszeni.

Miniatury monet obiegowych polska

Moneto Obiegowe Polska - miniaturki

Miniatury Monet Obiegowych

Czy warto? Policzmy potencjał, gdyby udało się zdobyć pół nakładu – samego roku 2008 – w okolicy najniższej ceny z widełek, potrzeba na to około pół miliona złotych. Wynika z tego, że cały rynek tych miniaturek z tego roku wynosi ponad milion złotych (10 lat od emisji). W jakich okolicznościach warto myśleć o takiej inwestycji? Na przykład przewidując potencjał wzrostu zainteresowania takimi zestawami. Jaka jest szansa, że akurat ten zestaw zyska popularność?

Nie wiem, ponieważ przewidywanie jest trudne, zwłaszcza, jeśli dotyczy przyszłości. Chciałem napisać o czymś innym. Do czego można wykorzystać takie monetki? Zakładam, że mogę poświęcić parę zestawów, wyciągnąć je z holdera i zastosować poza numizmatycznym wszechświatem…

Mając w głowie, że miniatury monet NIE są prawnym środkiem płatniczym w Polsce, można spróbować zaprezentować je wśród znajomych lub nieznajomych, dorabiając różne historie o magicznym zmniejszeniu. W przypadku kłopotów z prawem lub policją faktem jest, że NBP wydał zgodę na wybicie tych monet. Ile jeszcze kreatywnych zastosowań może mieć ów niepozorny zestaw?